WIBOR na ławie oskarżonych. TSUE słucha głosu konsumentów
11 czerwca 2025 roku przejdzie do historii jako dzień, w którym WIBOR – fundament tysięcy złotowych kredytów hipotecznych – został publicznie zakwestionowany przed najwyższą instytucją sądowniczą Unii Europejskiej. Na sali Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu odbyła się rozprawa w sprawie C-471/24, której stawką jest przyszłość całego systemu bankowego w Polsce.
Do tej pory to frankowicze stanowili symbol walki z nieuczciwymi zapisami umownymi. Ich batalie doprowadziły do licznych zwycięstw, a sądy coraz częściej stawały po stronie konsumentów. Tymczasem w cieniu tych sporów przez lata trwała cicha dominacja WIBOR – wskaźnika, który regulował wysokość rat kredytowych Polaków w złotówkach, często poza ich zrozumieniem i wpływem. Teraz nadszedł czas, by sprawiedliwość zapukała również do ich drzwi. Choć na wyrok Trybunału będzie trzeba jeszcze poczekać, to już sama rozprawa otwiera nowy etap w ocenie adekwatności WIBOR. Wyrok w sprawie C-471/24 najprawdopodobniej zapadnie pod koniec 2025 roku lub w pierwszej połowie 2026 roku. Będzie on miał charakter precedensowy i może przesądzić o przyszłości kredytów opartych na tym kontrowersyjnym wskaźniku.
Brak przejrzystości i wątpliwości wokół mechanizmu WIBOR
Sprawa C-471/24 trafiła do Trybunału Sprawiedliwości UE w wyniku pozwu złożonego przez klienta PKO BP, który domaga się usunięcia WIBOR-u z umowy kredytowej. Kredytobiorca wnosi, aby oprocentowanie jego kredytu opierało się wyłącznie na marży banku. Reprezentujący go adwokat podkreślił przed Trybunałem, że nie kwestionuje samego istnienia wskaźnika WIBOR, lecz sposób, w jaki bank wprowadził go do umowy — bez zapewnienia kredytobiorcy pełnych i zrozumiałych informacji.
Według argumentacji pełnomocnika, kredytobiorca nie został właściwie poinformowany o tym, jak wskaźnik wpływa na koszt kredytu, ani o jego rzeczywistym charakterze. W dokumentach bankowych WIBOR opisano jako „stopę procentową depozytów na rynku międzybankowym” – tymczasem, jak wynika z danych rynkowych, transakcje tego typu niemal całkowicie zanikły. W praktyce wysokość WIBOR-u ustalana jest na podstawie prognoz i szacunków przekazywanych przez same banki do administratora wskaźnika – GPW Benchmark – który przelicza je na wartość wskaźnika.
To oznacza, że banki realnie kształtują poziom WIBOR-u, podczas gdy przeciętny kredytobiorca, podpisując umowę, nie zdaje sobie sprawy z mechanizmu jego wyznaczania. Pełnomocnik klienta podkreślił, że konsument nie otrzymał jasnych i wyczerpujących informacji o tym, jak ustalany jest ten kluczowy element oprocentowania, który bezpośrednio wpływa na wysokość jego rat.
Adwokat kredytobiorcy wskazywał również, że nawet uznanie WIBOR-u za tzw. „wskaźnik kluczowy” na gruncie unijnego rozporządzenia BMR nie zwalnia banku z obowiązku dokładnego i rzetelnego poinformowania klienta o wszystkich istotnych aspektach kredytu. Powołując się m.in. na motyw 27 rozporządzenia BMR, argumentował, że konsument powinien otrzymać jasne informacje o metodzie obliczania wskaźnika i możliwych zmianach jego wartości w przyszłości. Tylko przy takiej wiedzy można mówić o świadomej zgodzie na warunki kredytu. Brak przejrzystości narusza równowagę kontraktu na niekorzyść konsumenta, co podważa uczciwość warunku dotyczącego zmiennego oprocentowania.
Czy WIBOR jest legalny i zgodny z regulacjami unijnymi?
Bank przedstawił zupełnie odmienną interpretację sporu. Argumentował, że wskaźnik WIBOR jest zgodny zarówno z prawem krajowym, jak i unijnym, dlatego jego stosowanie w umowach z klientami jest w pełni legalne i nie powinno podlegać sądowej ocenie. W jego ocenie odniesienie się do WIBOR-u w warunkach umownych nie narusza dyrektywy 93/13 dotyczącej nieuczciwych klauzul konsumenckich. Podkreślił również, że uznanie WIBOR-u za „wskaźnik kluczowy” przez Komisję Europejską w 2019 roku (na wniosek Komisji Nadzoru Finansowego) potwierdza jego rzetelność i
przejrzystość. Tym samym, jego zdaniem, nie ma podstaw, by podważać uczciwość mechanizmu ustalania tej stopy referencyjnej.
Polski rząd i Komisja Europejska również opowiedzieli się po stronie banku. Przed TSUE przedstawiciel rządu wskazywał, że WIBOR jest zatwierdzany i nadzorowany przez uprawniony organ publiczny zgodnie z unijnym rozporządzeniem BMR, co ma być dowodem na jego przejrzystość i odporność na manipulacje. Od 2018 roku zasady wyliczania wskaźnika zostały ustandaryzowane i poddane formalnemu nadzorowi – co według rządu RP powinno wykluczać dalsze wątpliwości co do jego stosowania.
Jak twierdził pełnomocnik banku, rozporządzenie BMR stanowi de facto certyfikat zgodności WIBOR-u z wymogami uczciwego postępowania wobec konsumentów. W tym kontekście, jego zdaniem, kwestionowanie klauzul opartych na tym wskaźniku jest bezzasadne. Z medialnych doniesień wynika, że Komisja Europejska również skłania się ku stanowisku, iż sądy nie powinny badać klauzul WIBOR-owych pod kątem abuzywności. Banki, wspierane przez instytucje publiczne, liczą na to, że Trybunał nie podważy zasadności stosowania WIBOR-u, co mogłoby powstrzymać falę pozwów składanych przez kredytobiorców złotowych.
Czy WIBOR można podważyć i czy klienci mieli wybór?
Podczas rozprawy sędziowie TSUE oraz obecny Rzecznik Generalny kierowali do stron wiele precyzyjnych i pogłębionych pytań, które dotykały istoty sporu. Kluczowe z nich dotyczyło tego, czy sąd w ogóle ma prawo badać zgodność z prawem zapisów umowy kredytowej, które odnoszą się do WIBOR-u – a więc czy dyrektywa 93/13 w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich umożliwia kontrolę tej klauzuli. To pierwsze z czterech pytań prejudycjalnych zadanych przez Sąd Okręgowy w Częstochowie i to od odpowiedzi na nie zależy dalszy bieg sprawy.
Jeśli Trybunał uzna, że zapisy dotyczące WIBOR-u mogą być oceniane pod kątem potencjalnej nieuczciwości, otworzy to drogę do analizy kolejnych aspektów – m.in. tego, czy bank właściwie poinformował klienta o zasadach działania wskaźnika, oraz jakie powinny być konsekwencje prawne, jeśli klauzula zostanie uznana za abuzywną. Czy wystarczy usunąć WIBOR z umowy i pozostawić jedynie marżę banku? A może należałoby unieważnić całą umowę kredytową? Jeśli jednak TSUE uzna, że sądy nie mają podstaw do oceny zapisów opartych na WIBOR-ze, pozostałe pytania staną się nieistotne, a roszczenia konsumentów – bezskuteczne.
Trybunał interesował się także tym, czy banki uczestniczące w panelu ustalającym WIBOR mają realny wpływ na jego poziom. Przedstawiciele sektora bankowego utrzymywali, że pojedynczy bank nie ma możliwości manipulowania wskaźnikiem, ponieważ jego wartość wylicza niezależna instytucja – GPW Benchmark – według ściśle określonej metodologii, nadzorowanej przez KNF. Tym samym, ich zdaniem, proces ten jest bezpieczny, przejrzysty i odporny na nadużycia.
Inaczej widzą to pełnomocnicy kredytobiorcy. Zwracali uwagę, że w praktyce WIBOR opiera się na deklaracjach samych banków, które nie bazują na realnych transakcjach, lecz na wewnętrznych prognozach i szacunkach. Te dane są następnie przekazywane administratorowi wskaźnika. W rezultacie to banki pośrednio „kreują” wartość WIBOR-u, co dla przeciętnego konsumenta pozostaje zupełnie niewidoczne. Klient, podpisując umowę kredytową, nie miał wiedzy o tym, jak naprawdę ustalana jest stopa procentowa, poza lakonicznym określeniem, że to „rynkowa stopa depozytowa”.