Blog Frankowicza

Frankowicze po spłacie kredytu. Jak odzyskać nadpłacone pieniądze od banku?

Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
Email
Spłacony kredyt frankowy nie kończy historii – dla wielu osób to dopiero początek najważniejszego rozdziału: odzyskiwania pieniędzy, które nigdy nie powinny trafić do banku. Choć formalnie zobowiązanie zostało zamknięte, prawo wciąż stoi po stronie konsumentów, otwierając drogę do realnych roszczeń na ogromną skalę. Frankowicze, którzy zdołali spłacić swoje kredyty, coraz częściej decydują się na walkę o zwrot nadpłat, nierzadko sięgających setek tysięcy złotych. I nie są to abstrakcyjne obietnice, lecz liczby potwierdzone wyrokami sądów w sprawach członków społeczności Życie Bez Kredytu. Niezależnie od tego, czy umowa została zamknięta miesiąc temu czy dziesięć lat wcześniej – roszczenia pozostają aktualne, a sprawiedliwość jest w zasięgu ręki.
Frankowicze po spłacie kredytu. Jak odzyskać nadpłacone pieniądze od banku?
Nie możesz przeczytać? Skorzystaj z odtwarzacza i posłuchaj!
Getting your Trinity Audio player ready...

Zamknięta umowa, otwarta droga do roszczeń. Frankowicze odzyskują to, co się im należy

Dla wielu frankowiczów moment spłaty ostatniej raty kredytu stanowił symboliczne zamknięcie trudnego rozdziału, pełnego niepokoju, nieprzewidywalności kursów walut i braku transparentności ze strony banków. Niestety, równie często oznaczał też rezygnację z walki o należne pieniądze – w przekonaniu, że skoro kredyt został spłacony, to nie ma już o co walczyć. Tymczasem to właśnie teraz sytuacja prawna staje się wyjątkowo korzystna. Niezależnie od tego, czy kredyt został uregulowany miesiąc temu, czy dekadę wcześniej – roszczenia wciąż są aktualne i mogą zostać skutecznie dochodzone przed sądem. Potwierdzają to nie tylko przepisy, ale i orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, które jednoznacznie wskazuje, że przedawnienie roszczeń zaczyna swój bieg dopiero wtedy, gdy kredytobiorca dowie się o abuzywności zapisów umowy.

To oznacza, że frankowicze, nawet ci, którzy kredyt mają już dawno za sobą, wciąż mogą wnieść roszczenia wobec banku – często sięgające sześciocyfrowych, a nawet siedmiocyfrowych kwot. Jeżeli umowa zawierała niedozwolone klauzule, a bank naliczał raty według jednostronnie ustalanego kursu waluty, to wszystkie takie świadczenia były nienależne i mogą zostać zwrócone. 

Kwoty, które trafiają na konta ex-frankowiczów, którzy zdecydowali się na pozew banku, z pewnością wynagradzają wysiłek związany z wniesieniem sprawy do sądu. Obrazowo pokazuje to przykład jednej z rozstrzygniętych spraw. Małżeństwo zawarło w 2006 roku umowę kredytową we frankach szwajcarskich, opiewającą na 300 tysięcy złotych z okresem spłaty na 35 lat. Ostatecznie uregulowali całość zobowiązania w ciągu 14 lat, oddając do banku łącznie 555 tysięcy złotych. Gdy zdecydowali się pozwać instytucję finansową i doszło do unieważnienia umowy przez sąd, otrzymali zwrot całej wpłaconej kwoty wraz z odsetkami ustawowymi, które za trzyletni okres procesu wyniosły około 187 tysięcy złotych.

Łączna suma zasądzona przez sąd wyniosła więc 742 tysiące złotych. Po potrąceniu kapitału – czyli 300 tysięcy złotych, które pierwotnie wypłacił bank – małżeństwo zachowało na czysto aż 442 tysiące złotych. To konkretna, policzalna korzyść, która nie tylko pokrywa koszty poniesione przez lata, ale stanowi realną rekompensatę za działanie na podstawie nieuczciwej umowy. Tego typu wyniki nie są wyjątkiem – podobne rozstrzygnięcia zapadają w sądach regularnie.

Bank milczy? To nie przypadek. Złóż pozew i zacznij dyktować warunki

Frankowicze, którzy już spłacili swój kredyt, bardzo często są pomijani w oficjalnych komunikatach banków dotyczących ugód. I to nie przez przypadek. Instytucje finansowe nie oferują ex-frankowiczom publicznych propozycji porozumienia, ponieważ wiedzą, że taka deklaracja mogłaby uruchomić falę nowych roszczeń. Otwarte przyznanie, że nawet po całkowitej spłacie umowy możliwe jest dochodzenie swoich praw, byłoby dla banków zbyt ryzykowne finansowo i wizerunkowo.

W rzeczywistości banki prowadzą rozmowy ugodowe także z osobami, które już spłaciły swoje kredyty, ale niemal wyłącznie wtedy, gdy te osoby wcześniej złożyły pozew. Tylko pozew sądowy stanowi realny impuls do reakcji. Dopóki frankowicz milczy, milczy także bank – nie oferuje żadnych warunków, nie zaprasza do stołu, nie informuje, że ugoda jest w ogóle możliwa. To celowa taktyka, by nie zachęcać innych do podobnych działań. Ale wystarczy złożyć pozew, aby sytuacja diametralnie się zmieniła. Wtedy pojawiają się pierwsze sygnały zainteresowania porozumieniem, a niekiedy konkretne propozycje.

Ten model działania potwierdzają dane z praktyki – w III kwartale 2024 r. aż 43% nowych spraw przeciwko mBankowi wniosły osoby, które już spłaciły swoje kredyty. To pokazuje, że frankowicze z zakończonymi umowami nie tylko mają pełnoprawną możliwość dochodzenia roszczeń, ale coraz częściej skutecznie je egzekwują. Banki dobrze wiedzą, że każda przegrana sprawa to nie tylko zwrot środków, ale również wysoka kara w postaci odsetek ustawowych. Dlatego pozew staje się dla ex-frankowicza nie tylko formalnością prawną, ale także najskuteczniejszym narzędziem nacisku.

Milczenie banku nie oznacza braku możliwości ugody – oznacza jedynie, że to frankowicz musi zrobić pierwszy krok. Jeśli ten krok zostanie wykonany zdecydowanie, z pomocą doświadczonej kancelarii, szansa na szybkie i korzystne zakończenie sporu znacząco rośnie.

Dowiedz się więcej: Dlaczego banki milczą o ugodach dla spłaconych kredytów CHF? Co muszą wiedzieć ex-frankowicze?

Frankowicze nie mogą czekać wiecznie – prawo ich chroni, ale czas ma swoje granice

Choć orzecznictwo unijne w ostatnich latach ukształtowało korzystne ramy prawne dla frankowiczów, to należy jasno powiedzieć: te przywileje nie są bezterminowe. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyznaczył nowy kierunek interpretacyjny, który daje konsumentom realne szanse na odzyskanie nadpłat. Kluczowy był wyrok z 10 czerwca 2021 r. w sprawie BNP Paribas, w którym TSUE przesądził, że bieg przedawnienia roszczenia o zwrot nienależnie uiszczonych rat zaczyna się nie od momentu ich zapłaty, lecz dopiero od chwili, w której konsument dowie się o nieuczciwości swojej umowy. Ta interpretacja została dodatkowo wzmocniona w polskiej sprawie C-82/21 z września 2022 r., gdzie sąd potwierdził, że moment uzyskania świadomości co do wadliwości umowy wyznacza początek biegu terminu przedawnienia.

Jednocześnie TSUE podkreślił, że z tą wiedzą wiąże się również odpowiedzialność. Frankowicze, którzy już wiedzą lub powinni wiedzieć, że ich umowa była wadliwa, nie mogą w nieskończoność odkładać działania. Orzeczenia z 2020 roku (C-698/18, C-699/18, C-224/19, C-259/19) wyraźnie wskazują, że pozew należy wnieść w „rozsądnym czasie” od powzięcia tej wiedzy. Sądy krajowe, rozpatrując sprawy frankowe, coraz częściej analizują nie tylko treść umowy, lecz także zachowanie kredytobiorcy – w tym daty kontaktów z bankiem, reklamacji czy konsultacji prawnych. Wszystko to może zostać potraktowane jako potencjalny moment rozpoczęcia biegu przedawnienia.

W tym kontekście warto przypomnieć o zmianach w krajowym porządku prawnym, które dodatkowo komplikują sytuację. Nowelizacja kodeksu cywilnego z lipca 2018 roku skróciła podstawowy okres przedawnienia roszczeń konsumenckich z 10 do 6 lat. Choć TSUE chroni konsumentów, wskazując na rozpoczęcie biegu od momentu uzyskania wiedzy o abuzywności umowy, terminy te – w kontekście wpłat dokonanych przed i po nowelizacji – wciąż mają znaczenie praktyczne. Wpłaty sprzed lipca 2018 roku mogą przedawnić się po 10 latach, natomiast nowsze – już po 6 latach, licząc oczywiście nie od daty samej wpłaty, lecz od momentu, w którym konsument miał świadomość naruszenia prawa.

Pozew po spłacie kredytu? To może być ostatni dzwonek, by odzyskać całość nadpłat

Zamknięcie umowy kredytowej nie jest przeszkodą – jest raczej dogodnym momentem, by uporządkować sprawy finansowe i rozliczyć się z instytucją, która przez lata czerpała zyski z nieuczciwych warunków. Frankowicze, którzy decydują się dziś na pozew, nie tylko korzystają z dojrzałego i przychylnego im orzecznictwa, ale również mają szansę na zakończenie całej sprawy szybciej niż ci, którzy procesują się w trakcie aktywnego kredytu. Coraz więcej postępowań kończy się również ugodą – banki, widząc ryzyko przegranej, skłonne są do negocjacji, szczególnie z frankowiczami, którzy już zakończyli spłatę. Oznacza to, że pozew nie jest tylko drogą do wyroku – to także skuteczne narzędzie do uzyskania uczciwego porozumienia.

Jeśli zatem zależy Ci na odzyskaniu wszystkich nadpłaconych środków, nie można odkładać decyzji o pozwie na później. Niewykluczone, że konieczne jest wniesienie powództwa jak najszybciej, aby nie utracić bezpowrotnie żadnej nadpłaty. Dla wielu frankowiczów może to być ostatni moment, by zabezpieczyć swoje roszczenia w całości. Banki coraz częściej próbują wykazywać, że kredytobiorcy wiedzieli o nieuczciwych warunkach wcześniej, niż twierdzą.

Przykładowo, jeśli kontakt z bankiem – w formie reklamacji, prośby o ugodę czy oficjalnego pisma od pełnomocnika – miał miejsce już 2018 roku lub wcześniej, banki będą starały się wykazać, że część roszczeń jest już przedawniona. Wniesienie pozwu jak najszybciej może w wielu przypadkach okazać się kluczowe – nie tylko dla zabezpieczenia całej kwoty możliwego zwrotu, ale także dla zachowania prawa do odsetek ustawowych za cały okres trwania sporu. Zwlekanie w tej sytuacji niesie realne ryzyko utraty części roszczeń. Dlatego najrozsądniejszym krokiem jest niezwłoczne działanie, świadoma decyzja i skonsultowanie się z doświadczonym pełnomocnikiem, który pomoże skutecznie zareagować, zanim będzie za późno.

  • Frankowicze po spłacie kredytu wciąż mogą odzyskać nadpłacone środki – niezależnie od tego, czy kredyt został spłacony miesiąc temu czy dekadę wcześniej
  • Banki nie informują otwarcie o ugodach dla frankowiczów ze spłaconym kredytem – realne propozycje pojawiają się dopiero po wniesieniu pozwu
  • Orzecznictwo TSUE daje frankowicze silne podstawy prawne do walki o unieważnienie umowy i zwrot rat – ale działanie musi nastąpić w odpowiednim czasie, zanim dojdzie do przedawnienia
  • Pozew to dla frankowiczów nie tylko ścieżka do wyroku, ale także skuteczna forma nacisku, która może prowadzić do szybkiej ugody na korzystnych warunkach

 

Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
Email

Polecamy