Blog Frankowicza

Kubiczek – jak rządził i dzielił, aż go zawiesili. Anatomia upadku syndyka miliarderów

Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
Email
Przez kilka lat decydował o losie miliardów złotych z mas upadłości dwóch największych bankowych bankrutów ostatniej dekady. Wynajmował kancelarie prawne za setki milionów, agencje PR za miliony, a do firm ściągał byłych urzędników Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Aż przyszło wiosenne popołudnie 2026 roku, gdy wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha podpisał decyzję, która wstrząsnęła rynkiem restrukturyzacyjnym.

Czego dowiesz się z artykułu?

Dlaczego Marcin Kubiczek został zawieszony jako doradca restrukturyzacyjny?
Ministerstwo Sprawiedliwości zawiesiło licencję Marcina Kubiczka, wskazując na możliwość rażącego lub uporczywego naruszania prawa przy wykonywaniu czynności syndyka, m.in. w sprawach Getin Noble Banku, Idea Banku i SMN.

Jakie zarzuty postawiono syndykowi Getin Noble Banku i Idea Banku?
Syndykowi postawiono pięć głównych zarzutów: zatrudnienie byłych pracowników BFG, wysokie wydatki na PR, setki milionów złotych na obsługę prawną, działania wobec frankowiczów po prawomocnym unieważnieniu umowy oraz brak złożenia sprawozdań finansowych.

Co sprawa Kubiczka oznacza dla frankowiczów Getin Noble Banku?
Frankowicze są jedną z grup bezpośrednio dotkniętych działaniami syndyka, zwłaszcza w kontekście sporów po prawomocnym unieważnieniu umowy kredytu we frankach oraz prób ugodowych kierowanych do klientów banku.

Dlaczego ta sprawa jest ważna dla wierzycieli upadłych banków?
Stawką nie jest tylko kariera jednego syndyka, ale także pieniądze tysięcy wierzycieli Getin Noble Banku, Idea Banku i SMN oraz pytanie o skuteczność nadzoru nad osobami zarządzającymi masami upadłości.

Kubiczek – jak rządził i dzielił, aż go zawiesili. Anatomia upadku syndyka miliarderów
Nie możesz przeczytać? Skorzystaj z odtwarzacza i posłuchaj!
Getting your Trinity Audio player ready...

Człowiek, który trzymał klucze do bankowych ruin 

Gdy w lipcu 2023 roku sąd ogłosił upadłość Getin Noble Banku, jednego z największych bankructw w historii polskiej bankowości, ktoś musiał objąć stery tonącego statku. Tą osobą został Marcin Kubiczek – ceniony, znany, doświadczony. Syndyk z reputacją. 

To nie była jego pierwsza tak duża sprawa. W jego rękach – osobiście lub przez powiązane spółki, których był prezesem – znalazło się ponad sto postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych. Idea Bank, Getin Noble Bank, mniej znana spółka Stal-Met Nieczaj. Trzy nazwy, które miały zaważyć na jego karierze. 

Wokół Kubiczka wyrósł cały ekosystem. Kancelarie prawne, agencje PR, firmy doradcze. Każda z nich coś robiła, każda za coś brała. A pieniądze szły z mas upadłości – czyli, mówiąc wprost, z kieszeni tysięcy wierzycieli czekających na zaspokojenie. 

“Zamknięty układ syndyka” – sygnał z lipca 2025 

Pierwszy poważny cios spadł nie z gabinetu ministra, lecz z redakcji. Latem 2025 roku “Gazeta Wyborcza” napisała, że jako syndyk Getinu i Idei Kubiczek w latach 2022-25 wydał prawie 200 mln zł na usługi powiązanych z nim kancelarii prawnych. Dziennikarze nazwali to “zamkniętym układem syndyka”. 

Kubiczek nie pozostał dłużny. Publikację nazwał “kłamliwą i manipulacyjną”. Ocenił, że ataki na niego inspiruje były właściciel obu banków Leszek Czarnecki i jego pełnomocnik Roman Giertych. Złożył pozew. Uzyskał zabezpieczenie – sądy uznały naruszenie dóbr osobistych za uprawdopodobnione i nakazały zamieścić odpowiednie noty przy spornych artykułach. 

Ale lawiny już nie dało się zatrzymać. 

Ministerstwo wchodzi do gry 

Ministerstwo Sprawiedliwości wzięło sprawę pod lupę. Postępowanie dowodowe – jak głosi treść decyzji – doprowadziło do “uzasadnionego twierdzenia, że Marcin Kubiczek mógł dopuścić się rażącego lub uporczywego naruszania przepisów prawa w związku z wykonywaniem czynności syndyka”. I tak narodziła się głośna decyzja wiceministra Arkadiusza Myrchy o zawieszeniu mu licencji doradcy restrukturyzacyjnego. 

Co konkretnie wytknął resort? 

Zarzut pierwszy: byli ludzie BFG na pokładzie 

Marcin Kubiczek zatrudnił w upadłym Getinie trzech byłych wieloletnich pracowników Bankowego Funduszu Gwarancyjnego: Krzysztofa Lebiediewa (byłego dyrektora departamentu przymusowej restrukturyzacji w BFG), jego zastępcę Krzysztofa Juzalę oraz Pawła Małolepszego, który równocześnie z zatrudnieniem w BFG był administratorem Getinu z ramienia funduszu.

Lebiediew został dyrektorem zarządzającym banku w upadłości, Juzala – jego zastępcą, Małolepszy – dyrektorem departamentu zarządzania ryzykiem i pełnomocnikiem syndyka. Każdy z wynagrodzeniem rzędu 50-65 tys. zł miesięcznie. Wszyscy zostali zatrudnieni tuż po odejściu z BFG. 

Według resortu Kubiczek naruszył w ten sposób przepisy ustawy antykorupcyjnej, zakazujące zatrudniania w ciągu roku od odejścia z urzędu urzędników państwowych w firmach, w których sprawie wydawali rozstrzygnięcia. A to BFG prowadził przymusową restrukturyzację Getiny. 

Co na to syndyk? W skardze przygotowanej przez kancelarię BWHS Wojciechowski Springer i Wspólnicy przekonuje, że przepisy ustawy antykorupcyjnej nie obejmują BFG i jego dyrektorów. Powołuje się na dwie opinie prawne – prof. Rafała Stankiewicza i prof. Marcina Dyla. 

Zarzut drugi: ponad 5 mln zł na PR 

Drugi zarzut to wydatki na usługi PR i komunikacji. Łącznie 5,16 mln zł, z czego 4,8 mln zł trafiło do dwóch powiązanych agencji Bridge i Bridge.pl, a reszta do spółki Commons. 

Najwięcej wydała masa upadłości Getin Noble Banku (4,18 mln zł), mniej Idea Banku (796,6 tys. zł), najmniej SMN (178,3 tys. zł). Według resortu te wydatki oznaczają, że syndyk “w żadnej mierze” nie realizował obowiązku minimalizacji kosztów postępowań. 

Kubiczek odpowiada, że wydatki były na poziomie rynkowym, część została zatwierdzona przez sędziego-komisarza, a usługi PR wspierały sprzedaż aktywów – między innymi Noble Securities, Noble Funds TFI i części wieżowca Sky Tower, która przyniosła masie upadłości o ponad 70 mln zł więcej, niż wskazywały pierwotne wyceny. 

Zarzut trzeci: 275 mln zł na prawników 

To tu robi się naprawdę gorąco. Do 8 marca 2026 r. syndyk Getin Noble Banku wydał aż 275,2 mln zł na usługi prawne. To te wydatki podgrzewały dyskusję od lipca 2025 r. 

Kubiczek powołuje się jednak na raport Deloitte Advisory z grudnia 2025 r., zgodnie z którym odzysk z portfela kredytów frankowych dzięki podjęciu aktywnych działań prawnych, w tym wdrożeniu programu ugód, wyniósł 478,1 mln zł (już po odjęciu kosztów obsługi prawnej i opłat sądowych). To o prawie 224 mln zł więcej, niż gdyby syndyk wybrał wariant pasywny. 

W przypadku spółki SMN syndyk przypomina, że doprowadził do odzyskania 36 mln zł i stuprocentowego zaspokojenia wszystkich wierzycieli. A jeśli chodzi o Ideę – egzekucja zabezpieczenia na akcjach Getin Holdingu należących do Leszka Czarneckiego i LC Corp przyniosła już ponad 37 mln zł z dywidend.

Zarzut czwarty: koszty frankowiczów i sąd w Wołowie 

Kolejny wątek dotyczy kosztów prawnych związanych ze sporami frankowymi. Syndyk masowo wzywał do prób ugodowych klientów banku, którzy mieli już prawomocne wyroki unieważniające umowy kredytowe. 

Resort powołuje się tu na decyzje Sądu Rejonowego w Wołowie, który w 37 takich sprawach odrzucił wnioski syndyka jako niedopuszczalne. Po tym jak wołowski sąd zawiadomił o sprawie sędziego komisarza Getinu, ten zakazał syndykowi składania takich wniosków bez jego zgody. 

Kubiczek twierdzi jednak, że sąd w Wołowie wydał rażąco wadliwe postanowienia, a jego decyzje były sprzeczne z jednolitą praktyką wszystkich pozostałych sądów w Polsce. Syndyk przekonuje też, że proponowane ugody przewidywały zwrot 200 proc. kapitału, bo to był tzw. pierwszy etap ugód, zaakceptowany przez sędziego komisarza Getinu. 

Zarzut piąty: brak sprawozdań finansowych 

Ostatni zarzut to niezłożenie w Krajowym Rejestrze Sądowym sprawozdań finansowych Idea Banku (za lata 2022-24) i Getin Noble Banku (za lata 2023-24). Według wiceministra Myrchy to naruszenie ma “charakter uporczywy” i grozi za to odpowiedzialność karna. 

Kubiczek odpowiada, że kwestia ta w ogóle nie była przedmiotem postępowania, a MS nie podniósł jej ani razu przed wydaniem decyzji. Brak złożenia sprawozdań tłumaczy niemożnością ich wykonania ze względu na stan ksiąg rachunkowych i innych danych, jaki zastał w obu bankach. 

Konstytucja w grze 

W skardze do sądu administracyjnego Kubiczek nie poprzestaje na merytorycznych argumentach. Zarzuca resortowi naruszenie przepisów ustawy o licencji doradcy restrukturyzacyjnego, prawa upadłościowego i restrukturyzacyjnego, kodeksu postępowania administracyjnego, a nawet samej Konstytucji RP. W tym ostatnim wypadku chodzi o wkraczanie przez resort w uprawnienia sądów i sędziów-komisarzy oraz naruszanie konstytucyjnej zasady trójpodziału władz. 

Pełnomocnicy syndyka wskazują też na precedens Krzysztofa Gołąba, innego znanego syndyka, który pełnił różne funkcje w ponad 100 upadłościach. WSA w Warszawie uchylił dotyczącą go decyzję z 2023 r. o zawieszeniu licencji – m.in. zarzucając autorowi, Marcinowi Warchołowi, wiceministrowi sprawiedliwości w rządzie PiS, liczne naruszenia prawa. Mocą drugiego wyroku, w lutym 2026 r., nieprawomocnie uchylono decyzję z 2024 r. o odebraniu Gołąbowi licencji – tę podpisaną już przez wiceministra Arkadiusza Myrchę z Koalicji Obywatelskiej.

Decyzja sądu będzie musztardą po obiedzie 

Czy znany doradca z zawieszoną licencją ma rację, zdecydują sądy. Najpierw Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, do którego – za pośrednictwem MS – trafi jego skarga. A potem zapewne Naczelny Sąd Administracyjny. W pierwszej kolejności WSA rozpozna wniosek o wstrzymanie wykonalności decyzji MS. Jeśli jednak nawet się do niego przychyli, to i tak prawdopodobnie już po odwołaniu Marcina Kubiczka ze wszystkich funkcji pełnionych w licznych postępowaniach upadłościowych i restrukturyzacyjnych. 

Marcin Kubiczek podnosi też, że nigdy żaden sąd ani sędzia komisarz nie tylko nie odwołał go z funkcji syndyka ani zarządcy w żadnym z ponad 100 prowadzonych postępowań, ale też nie nałożył na niego upomnienia ani grzywny. Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzi jednak, że to nie ma znaczenia, bo nadzór sądów i resortu są niezależne od siebie i się uzupełniają. 

Co dalej? 

Sprawa Kubiczka to nie jest spór o jednego człowieka. To test dla całego systemu nadzoru nad doradcami restrukturyzacyjnymi w Polsce. Z jednej strony – resort, który po latach zarzuca syndykowi rażące naruszenia. Z drugiej – syndyk powołujący się na sędziów komisarzy, raporty Deloitte i opinie profesorów prawa. 

Stawką są nie tylko kariera i reputacja jednego z najbardziej znanych syndyków w kraju. Stawką są też pieniądze tysięcy wierzycieli Getinu, Idei i SMN, którzy do dziś czekają na to, co im się należy. I pytanie, które nie zniknie nawet wtedy, gdy zapadnie ostateczny wyrok: kto naprawdę pilnuje tych, którzy pilnują naszych pieniędzy?

Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
Email

Polecamy