|
Nie możesz przeczytać? Skorzystaj z odtwarzacza i posłuchaj!
Getting your Trinity Audio player ready...
|
Jeszcze kilka lat temu te same banki konsekwentnie przekonywały, że umowy frankowe są ważne, zgodne z prawem i praktycznie niemożliwe do podważenia. Dziś sektor finansowy coraz częściej proponuje ugody, przedstawiając je jako rozsądny kompromis i sposób na szybkie zakończenie sporu. Ta zmiana podejścia nie wzięła się z nagłego przypływu dobrej woli — zbiegła się dokładnie z utrwaleniem korzystnej dla kredytobiorców linii orzeczniczej. Banki masowo proponują ugody dlatego, że ryzyko przegranej w sądzie stało się dla nich realnym problemem ekonomicznym.
Dla kredytobiorcy kluczowe pytanie brzmi jednak inaczej: czy ugoda rzeczywiście jest korzystniejsza niż wyrok? Odpowiedź wymaga chłodnej analizy liczb, skutków prawnych oraz długoterminowych konsekwencji finansowych. Gdy klient rozmawia z konsultantem banku, słyszy o spokoju i zamknięciu sprawy, ale nigdy nie dostaje pełnego zestawienia strat, z których rezygnuje, podpisując ugodę. Można powiedzieć z całą stanowczością: pierwsza propozycja ugody przedstawiona przez bank — zwłaszcza z pominięciem pełnomocnika — jest niemal zawsze rażąco niekorzystna dla kredytobiorcy.
Dlaczego bankom zależy na ugodach bardziej niż kilka lat temu
W przestrzeni publicznej ugoda z bankiem często przedstawiana jest jako rozwiązanie rozsądne i korzystne dla obu stron. Trudno jednak ignorować fakt, że propozycje ugód zaczęły pojawiać się na masową skalę dopiero wtedy, gdy frankowicze zaczęli seryjnie wygrywać sprawy w sądach. Przez lata banki utrzymywały, że roszczenia kredytobiorców są bezzasadne. Gdy linia orzecznicza zaczęła wyraźnie przesuwać się na korzyść klientów, strategia sektora finansowego zmieniła się niemal z dnia na dzień, ale nie zmieniła się chęć wyzysku klienta.
Ekonomiczny sens tego mechanizmu jest stosunkowo prosty. Prawomocny wyrok stwierdzający nieważność umowy prowadzi do obowiązku wzajemnego rozliczenia świadczeń między stronami na zasadzie teorii dwóch kondykcji oraz zwrotu nadpłaconych kwot na rzecz kredytobiorcy wraz z odsetkami. Bank traci również przyszłe przychody wynikające z wieloletniego harmonogramu spłaty. Z perspektywy instytucji finansowej korzystniejsze staje się więc ograniczenie strat poprzez zawarcie ugody na warunkach mniej dotkliwych niż potencjalny wynik procesu.
Z perspektywy ekonomicznej ugoda zazwyczaj oznacza ograniczenie odpowiedzialności banku do poziomu znacznie niższego niż skutki prawomocnego wyroku. Kredytobiorca może odnieść wrażenie, że uzyskuje istotną korzyść, podczas gdy w rzeczywistości rezygnuje z lwiej części roszczeń, które mogłyby zostać zasądzone przez sąd.
Matematyka ugody wygląda dobrze tylko do momentu pełnego wyliczenia
Największy problem z ugodami polega na tym, że banki bardzo selektywnie prezentują dane finansowe. Kredytobiorca widzi zwrot jakiś kwot z banku, ale nie otrzymuje symulacji pokazującej całkowity bilans potencjalnych korzyści po prawomocnym wyroku — z dokładnym rozliczeniem i wskazanymi odsetkami należnymi za cały czas trwania procesu. Właśnie dlatego coraz większe znaczenie ma kalkulator frankowicza, który pozwala zestawić oba scenariusze obok siebie — bez marketingowych uproszczeń.
Skala różnic finansowych potrafi być uderzająca. Przy wieloletnich umowach frankowych ugoda może oznaczać pozostawienie po stronie banku środków, które po procesie podlegałyby zwrotowi w ramach rozliczenia po unieważnieniu kredytu we frankach. Dochodzą do tego odsetki ustawowe naliczane od momentu wezwania banku do zapłaty oraz zwrot kosztów sądowych. Te elementy zawsze znikają z bankowych prezentacji, mimo że w wielu sprawach stanowi istotny składnik końcowego rozliczenia, a kwoty te sięgają nawet ponad 100.000 zł odsetek ustawowych oraz około 20.000 zł kosztów sądowych za obie instancje.
W części przypadków banki na tyle lekceważąco podchodzą nawet do klientów, że ugoda opiera się jedynie na mechanizmie przeliczenia kredytu według założeń zbliżonych do kredytu złotowego oprocentowanego historyczną stawką WIBOR. Taki model jest zupełnie niekorzystny — wystawia kredytobiorcę na wieloletnie ryzyko wzrostu stawki WIBOR, a co za tym idzie, ponoszenia w przyszłości wyższych kosztów kredytu. Prawomocny wyrok stwierdzający nieważność umowy zmienia natomiast sytuację kredytobiorcy w sposób znacznie bardziej fundamentalny i sprawiedliwy.
Konkretne wyliczenia pokazują, dlaczego pośpiech przy ugodzie może kosztować setki tysięcy złotych
Różnice pomiędzy ugodą z bankiem a prawomocnym wyrokiem najlepiej widać na konkretnych liczbach. Wyobraźmy sobie typowego kredytobiorcę — nazwijmy go pan Tomasz. W 2008 roku zaciągnął kredyt frankowy na kwotę 420 000 zł. Po kilkunastu latach spłaty suma jego wpłat do banku wyniosła już około 450 000 zł — a mimo tego saldo zadłużenia nadal pozostaje wysokie. Bank dzwoni i przedstawia pierwszą propozycję ugody: redukcja salda i częściowe przewalutowanie kredytu, co w praktyce przekłada się na korzyść rzędu około 120 000 zł. Brzmi dobrze, prawda?
Po szczegółowej analizie umowy i skierowaniu sprawy na drogę postępowania okazuje się jednak, że potencjalne rozliczenie po unieważnieniu kredytu we frankach może wyglądać zupełnie inaczej. W takim scenariuszu pan Tomasz odzyskałby nadpłacone raty, prowizje, składki oraz odsetki ustawowe naliczane od momentu wezwania banku do zapłaty. Łączna wartość korzyści finansowej może wtedy wynieść nawet o 150 000 – 250 000 zł więcej niż pierwotna propozycja przedstawiona przez bank. Innymi słowy — różnica między telefonem od banku a wyrokiem sądu to często cena kilkunastu miesięcy pracy, biorąc pod uwagę średnie krajowe wynagrodzenie. Dodać należy również, że w przypadku ugody może wystąpić ryzyko zapłaty podatku 32% przez klienta, dlatego ważne, aby skonsultować również te zagadnienie z ekspertem.
Właśnie dlatego cierpliwość i pozostawienie sprawy w rękach ekspertów Departamentu Mediacji i Ugód ŻBK bardzo często okazują się finansowo racjonalną decyzją. Analiza prowadzonych postępowań pokazuje, że kredytobiorcy nierzadko uzyskują średnio od 30% do nawet 50% więcej niż wynosiła pierwsza oferta ugodowa banku. W praktyce oznacza to, że profesjonalne przygotowanie strategii negocjacyjnej ma większe znaczenie niż sama szybkość zamknięcia sporu sądowego.
Unieważnienie kredytu we frankach to konsekwencja wadliwej umowy
Debata publiczna wokół sporów frankowych często sprowadzana jest do emocjonalnych haseł o „uprzywilejowaniu kredytobiorców”. Tymczasem sedno problemu ma charakter czysto prawny. Sądy nie unieważniają umów dlatego, że kurs franka wzrósł, ani dlatego, że kredyt stał się drogi. Kluczowe znaczenie mają konkretne zapisy umowne, które pozwalały bankom jednostronnie kształtować wysokość zobowiązania klienta — bez jasnych, weryfikowalnych kryteriów.
Z prawnego punktu widzenia unieważnienie kredytu we frankach oznacza, że wadliwa umowa traktowana jest tak, jakby nigdy skutecznie nie została zawarta. Strony powinny więc zwrócić sobie wzajemnie otrzymane świadczenia na zasadzie teorii dwóch kondykcji. Dla wielu kredytobiorców jest to moment definitywnego uwolnienia się od zobowiązania, które przez lata generowało nieprzewidywalne koszty i ciągłe ryzyko kursowe.
Ugoda nie wynegocjowana przez ekspertów ma zgoła inne znaczenie prawne i finansowe. Jej podpisanie zazwyczaj kończy spór na warunkach ustalonych przez bank oraz ogranicza możliwość dochodzenia dalszych roszczeń w przyszłości. Kredytobiorca zamyka sobie drogę do pełnego rozliczenia wadliwej umowy. Z tego względu decyzja o zawarciu ugody powinna być poprzedzona szczegółową analizą ekonomiczną, podatkową oraz oceną potencjalnego wyniku procesu, dokonaną przez ekspertów w tej dziedzinie.
Pozew przeciwko bankowi zmienia układ sił bardziej niż negocjacje
Banki bardzo często przedstawiają proces jako rozwiązanie ryzykowne, długotrwałe i nieprzewidywalne. Taka narracja ma określony cel psychologiczny. Kredytobiorca ma uznać, że bezpieczniej będzie przyjąć pierwszą propozycję ugodową, niż wchodzić w spór sądowy z dużą instytucją finansową. Dane orzecznicze od dłuższego czasu pokazują jednak wyraźną przewagę korzystnych rozstrzygnięć dla frankowiczów, a i ugody potrafią być zawierane już w ciągu kilku miesięcy od złożenia pozwu w sądzie.
Bowiem sam pozew przeciwko bankowi bardzo często zmienia pozycję negocjacyjną klienta jeszcze przed zakończeniem sprawy. W wielu przypadkach dopiero po wniesieniu pozwu bank zaczyna przedstawiać bardziej realne propozycje rozmów. Nie wynika to z większej otwartości na kompromis, lecz z rosnącego ryzyka finansowego po stronie banku. Koszty przegranych spraw, rezerw i odsetek stają się dla banków coraz bardziej odczuwalne — i to one zmieniają ton rozmów.
W sporach frankowych pozew przeciwko bankowi nierzadko prowadzi do sytuacji, w której to klient odzyskuje realny wpływ na przebieg sporu. Bez wszczęcia postępowania sądowego pozycja negocjacyjna kredytobiorcy jest niemal zawsze istotnie słabsza, a propozycje banku — odpowiednio mniej korzystne.
Ustawa frankowa nie zmieni jednego: bank nadal liczy własny interes
W debacie publicznej regularnie pojawia się temat rozwiązania systemowego, którym miałaby być tzw. ustawa frankowa. Część kredytobiorców odkłada decyzję o procesie, licząc na przyszłe uproszczenie procedur albo automatyczne rozwiązanie problemu. Tego rodzaju oczekiwania mogą jednak prowadzić do strategicznego błędu.
Nawet jeśli ustawa frankowa przyspieszy część postępowań lub uporządkuje wybrane kwestie proceduralne, nie zmieni podstawowego faktu ekonomicznego: bank nadal będzie dążył do ograniczenia własnych strat. Nie ma żadnych podstaw, by zakładać, że instytucje finansowe dobrowolnie zaczną proponować rozwiązania mniej korzystne dla siebie niż rezultat możliwego wyroku.
Istotne znaczenie ma również kwestia przedawnienia oraz moment podjęcia działań prawnych. Zwlekanie z analizą umowy może osłabiać pozycję kredytobiorcy i utrudniać dochodzenie części roszczeń, w szczególności przy kredytach całkowicie już spłaconych. Z perspektywy strategicznej znacznie bardziej racjonalne jest przeprowadzenie profesjonalnej analizy już dziś, niż bierne oczekiwanie na kolejne zapowiedzi legislacyjne.
Podsumowanie
Kalkulator frankowicza pozwala porównać rzeczywistą wartość ugody z potencjalnym rozliczeniem po prawomocnym unieważnieniu umowy kredytowej.
Pozew przeciwko bankowi często zmienia pozycję negocjacyjną kredytobiorcy i zwiększa presję ekonomiczną po stronie sektora bankowego.
Analiza finansowa pokazuje, że kalkulator frankowicza ujawnia różnice między szybką ugodą z bankiem a pełnym rozliczeniem po WYROKU.
Cierpliwość i pozostawienie sprawy w rękach Ekspertów może przełożyć się na rezultat wyższy średnio o 30% – 50% względem pierwotnej propozycji banku.
Autor artykułu: Ekspert Fundacji ŻBK Adwokat Patryk Szpera







