W tym odcinku odpowiadamy na pytania:
Czy Sąd sam zbada nieuczciwe postanowienia umowy kredytowej?
Czy pozew przygotowany przez AI może pozbawić kredytobiorcę pieniędzy?
Czy chatbot może powołać się na nieistniejący wyrok?
Jakie dane ujawniasz, przesyłając umowę kredytową do AI?
Czy naruszenie RODO automatycznie oznacza odszkodowanie?
Kto odpowiada za bezpieczeństwo danych powierzonych systemowi AI?
Rozwój sztucznej inteligencji sprawił, że przygotowanie pozwu wydaje się dziś prostsze niż kiedykolwiek. Wystarczy wkleić umowę kredytową do popularnego chatbota, np. ChatGPT, opisać problem i poprosić o pismo procesowe – albo pobrać z internetu gotowy wzór pozwu frankowego. Po kilku minutach konsument ma dokument z rozbudowanym uzasadnieniem prawnym, odwołaniami do orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) i konkretnymi żądaniami wobec banku. Czy taki pozew rzeczywiście chroni interesy kredytobiorcy? I czy przekazanie sztucznej inteligencji dokumentów pełnych danych osobowych jest bezpieczne? Nasza odpowiedź na oba pytania brzmi: nie bez udziału specjalisty.
Sąd zbada klauzule abuzywne z urzędu. To nie wystarczy, by wygrać z bankiem
Zgodnie z orzecznictwem TSUE Sąd krajowy ma obowiązek z urzędu badać nieuczciwy (abuzywny) charakter postanowień umów objętych dyrektywą 93/13/EWG w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. W wyroku z 4 czerwca 2009 r. w sprawie C-243/08 (Pannon GSM) Trybunał wskazał, że Sąd krajowy jest zobowiązany zbadać z urzędu nieuczciwy charakter warunku umownego, jeżeli dysponuje niezbędnymi w tym celu informacjami co do okoliczności prawnych i faktycznych. Sąd może więc dostrzec niedozwoloną klauzulę nawet wtedy, gdy konsument nie wskazał jej w pozwie.
Ten obowiązek ma jednak granice. W wyroku z 11 marca 2020 r. w sprawie C-511/17 (Lintner) TSUE wyjaśnił, że Sąd nie musi z urzędu badać wszystkich postanowień umowy, lecz tylko te, które są związane z przedmiotem sporu wyznaczonym przez strony w ich żądaniach. To, jak sformułujesz pozew, decyduje więc o tym, co Sąd w ogóle zbada.
Podobne zasady obowiązują w sprawach kredytów konsumenckich objętych dyrektywą 2008/48/WE, a więc m.in. w sprawach o sankcję kredytu darmowego (SKD). Już w wyroku z 21 kwietnia 2016 r. w sprawie C-377/14 (Radlinger i Radlingerová) TSUE orzekł, że Sąd krajowy musi z urzędu zbadać, czy umowa spełnia wymogi informacyjne z art. 10 ust. 2 tej dyrektywy, i wyciągnąć z ich naruszenia wszystkie konsekwencje przewidziane w prawie krajowym.
Najnowszy krok w tym kierunku to opinia Rzecznika Generalnego Deana Spielmanna z 11 czerwca 2026 r. w polskiej sprawie C-831/24 (Machski), skierowanej przez Sąd Rejonowy w Białymstoku. Według Rzecznika Sąd krajowy, jeśli dysponuje niezbędnymi informacjami, ma obowiązek zbadać z urzędu, czy umowa w sposób jasny i zwięzły podaje wszystkie informacje wymienione w art. 10 ust. 2 dyrektywy 2008/48 – a nie tylko te, których brak lub wadliwość podniósł sam konsument. Wyrok w tej sprawie jeszcze nie zapadł, a opinia nie wiąże Trybunału. Kierunek jest jednak spójny z dotychczasowym orzecznictwem TSUE.
Czy to oznacza, że wystarczy poprosić narzędzie AI o projekt pozwu, poprzeć go kilkoma orzeczeniami, wnieść opłatę, złożyć pozew w Sądzie i czekać na wyrok? Absolutnie nie.
AI pominie roszczenie o zapłatę? Sąd nie zasądzi pieniędzy, których nie zażądałeś
Oprócz uzasadnienia, dlaczego postanowienia umowy są niedozwolone, pozew musi zawierać prawidłowo sformułowane żądania. W sprawach przeciwko bankom najczęściej są to żądanie ustalenia nieważności umowy oraz żądanie zapłaty. Zgodnie z art. 321 § 1 k.p.c. Sąd nie może wyrokować co do przedmiotu, który nie był objęty żądaniem, ani zasądzać ponad żądanie. Zakres wyroku wyznacza więc treść pozwu (oraz ewentualne późniejsze zmiany powództwa). Jeśli kredytobiorca zażąda wyłącznie ustalenia nieważności umowy, a nie zażąda zwrotu świadczeń spełnionych na rzecz banku, Sąd nie zasądzi żadnej kwoty – nawet jeśli z dokumentów jasno wynika, ile kredytobiorca zapłacił.
Łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której konsument prosi narzędzie AI o pozew o ustalenie nieważności umowy. Chatbot generuje pismo, które nie zawiera żądania zapłaty albo formułuje je wadliwie – na przykład z powodu nieprecyzyjnego polecenia lub niekompletnych dokumentów. W najlepszym razie skończy się to drugim procesem: kolejną opłatą sądową, dodatkowymi miesiącami czekania i ryzykiem, że bank podniesie zarzut przedawnienia części roszczeń. W najgorszym – oddaleniem powództwa. Przy spłaconym kredycie Sądy często uznają, że kredytobiorca nie ma interesu prawnego w samym ustaleniu nieważności umowy (art. 189 k.p.c.), skoro może od razu żądać zapłaty. Przegrany proces oznacza z kolei obowiązek zwrotu bankowi kosztów procesu, w tym kosztów jego pełnomocnika (art. 98 § 1 i 3 k.p.c.).
Kto więc zapłaci za błąd chatbota? Kredytobiorca. Za treść pozwu odpowiada ten, kto go podpisał i złożył w Sądzie – nie algorytm.
Każdy kredyt wymaga osobnej analizy. Jeden błąd może kosztować tysiące złotych
Każda sprawa ma swój indywidualny charakter. Zawsze trzeba przeanalizować historię spłat kredytu, daty poszczególnych wpłat i waluty, w których były dokonywane, zmiany po stronie kredytobiorców, ewentualne ugody i aneksy oraz wcześniejszą korespondencję z bankiem. Nie można pominąć przedawnienia, potrącenia, zarzutu zatrzymania, odsetek za opóźnienie ani wpływu wcześniejszych oświadczeń i czynności stron na ich sytuację prawną. Sztuczna inteligencja może przedstawić ogólne zasady rozliczeń, ale nie daje gwarancji, że prawidłowo zastosuje je do konkretnego kredytu.
Różne typy spraw wymagają też innej konstrukcji pozwu. W sprawach kredytów z WIBOR-em stosujemy pozew 3w1, w którym formułujemy trzy scenariusze: unieważnienie umowy, kredyt 0% (usunięcie WIBOR-u i marży) oraz odwiborowanie (usunięcie samego WIBOR-u). Chatbot, który ograniczy pozew do jednego żądania, ograniczy też to, co Sąd może Ci przyznać.
AI nie zna przepisów nowszych niż jej dane – przykład ustawy frankowej
Modele językowe mają datę graniczną wiedzy i – jeśli nie przeszukują internetu na bieżąco – nie znają przepisów ani orzeczeń, które pojawiły się później. Nawet wyszukiwarka nie gwarantuje, że chatbot trafi na właściwe i aktualne źródło. Od 7 sierpnia 2026 r. obowiązuje ustawa frankowa (ustawa z 29 maja 2026 r., Dz.U. z 2026 r. poz. 985). W sprawach frankowych obowiązek spłaty rat wstrzymuje się z mocy prawa z chwilą doręczenia bankowi pozwu konsumenta, a wniosek o zabezpieczenie zmierzający do tego samego celu pozostaje w aktach bez dalszych czynności. Chatbot ze starszą wiedzą może tego nie uwzględnić – albo odwrotnie: przenieść rozwiązania ustawy frankowej na sprawę WIBOR, SKD czy kredytu w euro, których ustawa w ogóle nie dotyczy.
Ochrona konsumenta nie oznacza zatem, że każdy pozew dotyczący nieuczciwej umowy kredytowej zostanie uwzględniony niezależnie od jego treści. Orzecznictwo TSUE nakłada na Sądy obowiązki w zakresie kontroli nieuczciwych warunków umownych, ale nie znosi wymogów procesowych, którym podlega dochodzenie roszczeń cywilnoprawnych.
Halucynacje AI w pismach procesowych. NSA ostrzega przed zmyślonym orzecznictwem
Nie można zapominać o głośnym problemie halucynacji AI. Modele językowe potrafią cytować nieistniejące wyroki, przypisywać prawdziwym sygnaturom treść, której w nich nie ma, albo nadawać orzeczeniom sens zgodny z oczekiwaniami użytkownika. Problem dostrzegł już Naczelny Sąd Administracyjny w postanowieniu z 23 czerwca 2026 r. (sygn. I FZ 104/26). Zażalenie w sprawie podatkowej sporządził zawodowy pełnomocnik, a przywołane w nim postanowienia NSA miały inne daty niż wskazane i nie dotyczyły wstrzymania wykonania decyzji, o które toczył się spór. Jak wskazał NSA w uzasadnieniu:
„badane zażalenie w sposób oczywisty dla Naczelnego Sądu Administracyjnego zostało sporządzone z silnym wykorzystaniem narzędzi AI. Świadczą o tym jednoznacznie widoczne w zażaleniu ślady tzw. halucynacji AI (…). Oczywiście, warto też ponownie zwrócić uwagę, że stanowisko zażalenia – i rzekomo cytowanych postanowień – w tym względzie jest sprzeczne z ugruntowanymi poglądami orzecznictwa NSA dotyczącego tego, na kim ciąży obowiązek wykazania zasadności wniosku o wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji, co również silnie wskazuje na korzystanie ze sztucznej inteligencji, która stara się przewidzieć, jak zaspokoić potrzeby i oczekiwania osoby korzystającej z oferowanych przez nią możliwości”.
NSA podkreślił, że „nader krytycznie należy ocenić bezrefleksyjne korzystanie z narzędzi AI przez zawodowego pełnomocnika”. Zażalenie oddalił, bo strona nie wykazała przesłanek wstrzymania wykonania decyzji. Skoro takie błędy zdarzają się profesjonalistom, którzy bezkrytycznie zaufali AI, ryzyko dla konsumenta piszącego pozew samodzielnie jest jeszcze większe. Każdą sygnaturę trzeba sprawdzić w oficjalnym źródle: curia.europa.eu (TSUE), sn.pl (Sąd Najwyższy), orzeczenia.ms.gov.pl (Sądy powszechne – publikowana jest tylko część orzeczeń) lub orzeczenia.nsa.gov.pl (Sądy administracyjne).
PESEL, dochody i historia spłat. Co ujawniasz chatbotowi razem z umową kredytową?
Równie istotna jest ochrona danych osobowych zawartych w umowie kredytu i dokumentach sprawy. Dokumentacja kredytowa może zawierać:
dane identyfikacyjne: imię i nazwisko, PESEL, serię i numer dowodu osobistego, adres;
dane finansowe: dochody, zobowiązania, numer rachunku, historię spłat i zaległości;
dane o nieruchomości: adres, numer księgi wieczystej, wartość zabezpieczenia;
dane innych osób: współkredytobiorców, małżonków, poręczycieli;
czasem dane o zdrowiu – np. zaświadczenia lekarskie dołączone do wniosku o odroczenie spłaty lub restrukturyzację z powodu choroby albo do roszczenia z ubezpieczenia kredytu. To dane szczególnej kategorii, objęte wzmocnioną ochroną (art. 9 RODO, czyli ogólnego rozporządzenia o ochronie danych 2016/679).
Nie są to informacje, które powinny trafiać do przypadkowych podmiotów bez ustalenia zasad ich przetwarzania. Tymczasem konsument korzystający z ogólnodostępnego narzędzia AI często nie wie, czy przesłane dokumenty będą przechowywane, jak długo pozostaną dostępne, czy posłużą do trenowania modeli i jakie podmioty uczestniczą w ich przetwarzaniu. Odpowiedzi zależą od dostawcy, rodzaju usługi, ustawień prywatności i aktualnego regulaminu.
Ujawnienie takich danych może ułatwić podszywanie się pod ich właściciela i próby wyłudzeń. Administratorzy i podmioty przetwarzające mają obowiązek stosować zabezpieczenia odpowiednie do ryzyka (art. 32 RODO). Nie oznacza to jednak, że każde naruszenie automatycznie dowodzi ich zaniedbania ani że automatycznie daje prawo do odszkodowania. Pokazują to trzy wyroki TSUE.
Odszkodowanie za naruszenie RODO nie jest automatyczne – wyroki TSUE C-300/21 i C-687/21
Jednym z najważniejszych orzeczeń o granicach odpowiedzialności za naruszenie przepisów o ochronie danych jest wyrok TSUE z 4 maja 2023 r. w sprawie C-300/21 (Österreichische Post). Austriacki operator pocztowy za pomocą algorytmu przypisywał mieszkańcom Austrii prawdopodobne sympatie polityczne. Jedna z osób, której przypisano sympatię do konkretnej partii, zażądała 1000 euro odszkodowania za szkodę niemajątkową.
Trybunał dokonał wykładni art. 82 ust. 1 RODO, który przyznaje prawo do odszkodowania za szkodę poniesioną w wyniku naruszenia rozporządzenia. Wskazał, że samo naruszenie przepisów RODO nie wystarcza do przyznania odszkodowania. Konieczne jest łączne spełnienie trzech przesłanek: naruszenia RODO, wystąpienia szkody majątkowej lub niemajątkowej oraz związku przyczynowego między naruszeniem a szkodą. Jednocześnie – co ważne dla konsumentów – TSUE wykluczył uzależnianie odszkodowania od tego, by szkoda niemajątkowa osiągnęła określony próg powagi.
W tym samym kierunku poszedł wyrok z 25 stycznia 2024 r. w sprawie C-687/21 (MediaMarktSaturn). Pracownicy sklepu omyłkowo wydali osobie trzeciej dokumenty z danymi osobowymi kupującego; błąd szybko zauważono, a dokumenty wróciły, zanim ktokolwiek się z nimi zapoznał. Trybunał podkreślił, że osoba żądająca odszkodowania musi wykazać nie tylko naruszenie RODO, ale również to, że wyrządziło jej ono szkodę. Czysto hipotetyczne ryzyko wykorzystania danych przez osobę nieuprawnioną – gdy nikt się z nimi nie zapoznał – nie wystarcza.
Wyobraźmy sobie konsumenta, który przesyła zewnętrznemu systemowi AI umowę kredytu hipotecznego, a później dowiaduje się o niezgodnym z prawem przetwarzaniu tych danych. Nie oznacza to automatycznie, że uzyska od dostawcy narzędzia odszkodowanie. Trzeba będzie wykazać, że doszło do naruszenia RODO, że konsument poniósł szkodę oraz że szkoda jest skutkiem tego naruszenia.
Wyrok TSUE C-340/21: wyciek danych a odpowiedzialność administratora
W wyroku z 14 grudnia 2023 r. w sprawie C-340/21 (Natsionalna agentsia za prihodite) TSUE zajął się skutkami cyberataku na bułgarską Krajową Agencję Przychodów. Po ataku w internecie opublikowano dane osobowe ponad 6 mln osób, a jedna z nich wystąpiła o odszkodowanie. Trybunał orzekł, że:
sam nieuprawniony dostęp do danych lub ich ujawnienie nie przesądza, że środki techniczne i organizacyjne administratora nie były „odpowiednie” w rozumieniu RODO – Sąd musi to ocenić w konkretnych okolicznościach;
to administrator musi udowodnić, że wdrożone przez niego zabezpieczenia były odpowiednie;
administrator nie uwolni się od odpowiedzialności tylko dlatego, że szkodę wyrządzili cyberprzestępcy – musi wykazać, że w żaden sposób nie ponosi odpowiedzialności za zdarzenie, które ją spowodowało;
sama obawa przed nadużyciem danych przez osoby trzecie może stanowić szkodę niemajątkową, jeżeli w danych okolicznościach jest uzasadniona.
Dla konsumenta to ważna wskazówka: nie musi dowodzić, że zabezpieczenia były złe – to administrator musi wykazać, że były właściwe. Nie można jednak przyjąć, że każde naruszenie poufności danych automatycznie świadczy o wadliwym zabezpieczeniu systemu informatycznego.
Jak chronić dane, zanim pokażesz komuś umowę kredytu? 5 zasad
Jeśli mimo wszystko korzystasz z AI, by lepiej zrozumieć swoją umowę, trzymaj się pięciu zasad:
Anonimizuj dokumenty. Przed wklejeniem usuń imiona i nazwiska, PESEL, numer dowodu, adres, numer rachunku i numer księgi wieczystej.
Nie wysyłaj danych innych osób ani dokumentacji medycznej. Dane współkredytobiorców, małżonków i poręczycieli nie należą do Ciebie.
Sprawdź ustawienia prywatności. Ustal, czy rozmowy są przechowywane i wykorzystywane do trenowania modelu – i wyłącz tę opcję, jeśli usługa na to pozwala.
Traktuj odpowiedź AI jako punkt wyjścia, nie gotowe pismo. Każdą sygnaturę i każdy przepis sprawdź w oficjalnym źródle.
Reaguj na wyciek. Zastrzeż numer PESEL w aplikacji mObywatel lub na gov.pl. Jeśli Twoje dane przetwarzano niezgodnie z prawem, możesz złożyć skargę do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (art. 77 RODO).
Chatbot czy kancelaria – kto odpowiada za Twoje dane i Twój pozew?
Powierzenie dokumentacji kredytowej profesjonalnej kancelarii wiąże się z konkretnymi gwarancjami ochrony danych. Adwokatów i radców prawnych obowiązuje tajemnica zawodowa, a kancelarie muszą przestrzegać RODO, w tym stosować odpowiednie środki techniczne i organizacyjne. Korzystanie z zewnętrznych dostawców usług informatycznych również musi odbywać się zgodnie z prawem – gdy dostawca działa jako podmiot przetwarzający, na zasadach określonych w art. 28 RODO. Przetwarzanie danych Klientów podlega więc konkretnym obowiązkom prawnym i zawodowym, a nie wyłącznie regulaminowi wybranego narzędzia AI. Procedury bezpieczeństwa i anonimizacja dokumentów dodatkowo ograniczają ryzyko ujawnienia numeru PESEL, danych finansowych czy innych poufnych informacji.
Nie jesteśmy przeciwnikami AI. W ŻBK sami rozwijamy narzędzia LegalTech, w tym automatyczną analizę umów kredytowych. Właśnie dlatego wiemy, że sztuczna inteligencja przyspiesza pracę prawnika, ale go nie zastępuje. Za pozew odpowiada pełnomocnik, który zna Twoją umowę, historię spłat i aktualne orzecznictwo – nie algorytm.
Zanim zaufasz chatbotowi, pokaż umowę Ekspertom ŻBKMasz kredyt we frankach, kredyt z WIBOR-em albo kredyt konsumencki z błędami w umowie? Eksperci ŻBK prowadzą 3400 spraw o łącznej wartości 1,2 mld zł. Sprawdzimy Twoją umowę i historię spłat, a żądania pozwu dobierzemy tak, by Sąd mógł przyznać Ci wszystko, co Ci się należy. |
Najważniejsze wnioski
Sąd bada klauzule abuzywne z urzędu, ale w granicach sporu wyznaczonego żądaniami stron (C-243/08, C-511/17). Orzecznictwo TSUE nie zwalnia z prawidłowego sformułowania pozwu.
Sąd nie zasądzi kwot, których nie zażądano (art. 321 § 1 k.p.c.). Pozew z AI bez żądania zapłaty to ryzyko drugiego procesu, a nawet przegranej i zwrotu kosztów bankowi.
AI potrafi powołać nieistniejące lub przeinaczone orzeczenia i nie zna przepisów nowszych niż jej dane – jak ustawa frankowa obowiązująca od 7 sierpnia 2026 r. Każde orzeczenie wymaga weryfikacji.
Wklejając umowę do chatbota, ujawniasz PESEL, dane finansowe i dane innych osób. Anonimizuj dokumenty.
Samo naruszenie RODO nie daje prawa do odszkodowania – trzeba wykazać szkodę i związek przyczynowy (C-300/21, C-687/21). Szkoda niemajątkowa nie musi jednak przekraczać progu powagi.
Wyciek danych nie przesądza o wadliwych zabezpieczeniach, ale to administrator musi wykazać, że były odpowiednie, a uzasadniona obawa przed nadużyciem danych może być szkodą (C-340/21).
FAQ – pozew przeciwko bankowi przygotowany przez AI
Czy Sąd sam zbada nieuczciwe postanowienia umowy kredytowej?
Tak. Według TSUE Sąd ma obowiązek z urzędu zbadać abuzywność postanowień umowy, jeśli dysponuje niezbędnymi informacjami (C-243/08). Robi to jednak w granicach sporu wyznaczonego żądaniami stron (C-511/17) i nie zasądzi kwot, których nie zażądano (art. 321 § 1 k.p.c.). Dlatego o wyniku sprawy wciąż decyduje treść pozwu.
Czy pozew przygotowany przez AI może pozbawić kredytobiorcę pieniędzy?
Tak. Jeśli pozew zawiera tylko żądanie ustalenia nieważności umowy, Sąd nie zasądzi zwrotu wpłat. Trzeba będzie wytoczyć drugi proces, a przy spłaconym kredycie powództwo o samo ustalenie może zostać oddalone z braku interesu prawnego – z obowiązkiem zwrotu bankowi kosztów procesu.
Czy chatbot może powołać się na nieistniejący wyrok?
Tak. To tzw. halucynacje AI: zmyślone sygnatury, błędne daty albo treść przypisana prawdziwym orzeczeniom. NSA w postanowieniu z 23 czerwca 2026 r. (I FZ 104/26) wskazał ślady takich halucynacji w zażaleniu sporządzonym przez zawodowego pełnomocnika. Każde orzeczenie sprawdzaj w oficjalnej bazie.
Jakie dane ujawniasz, przesyłając umowę kredytową do AI?
Najczęściej imię i nazwisko, PESEL, numer dowodu, adres, dochody, numer rachunku, historię spłat, numer księgi wieczystej oraz dane współkredytobiorców i poręczycieli – a czasem także dane o zdrowiu. Przed przesłaniem dokumentu usuń te informacje.
Czy naruszenie RODO automatycznie oznacza odszkodowanie?
Nie. Zgodnie z wyrokami TSUE C-300/21 i C-687/21 trzeba wykazać naruszenie RODO, szkodę majątkową lub niemajątkową oraz związek przyczynowy. Szkoda niemajątkowa nie musi jednak osiągać progu powagi, a uzasadniona obawa przed nadużyciem danych może sama stanowić szkodę (C-340/21).
Kto odpowiada za bezpieczeństwo danych powierzonych systemowi AI?
Administrator danych, a także podmiot przetwarzający, który działa na jego zlecenie. Obaj muszą stosować zabezpieczenia odpowiednie do ryzyka (art. 32 RODO). W sporze o odszkodowanie to administrator musi udowodnić, że jego zabezpieczenia były odpowiednie, a sam fakt, że szkodę wyrządzili hakerzy, nie zwalnia go z odpowiedzialności (C-340/21).
Czy mogę samodzielnie złożyć pozew przeciwko bankowi?
Formalnie tak – przed Sądem pierwszej i drugiej instancji nie obowiązuje przymus adwokacko-radcowski. Ryzyko błędów ponosisz jednak Ty: źle sformułowane żądanie, pominięta kwestia przedawnienia czy przegrana oznaczająca zwrot kosztów bankowi. Dlatego przed wniesieniem pozwu zalecamy konsultację z adwokatem lub radcą prawnym specjalizującym się w sporach z bankami.







