|
Nie możesz przeczytać? Skorzystaj z odtwarzacza i posłuchaj!
Getting your Trinity Audio player ready...
|
Kredyt wspólny, ale pozew indywidualny
Jedno z najczęstszych pytań zadawanych przez frankowiczów po rozwodzie brzmi: czy mogę pozwać bank bez zgody byłego małżonka? Odpowiedź nie pozostawia wątpliwości – tak, możesz. Nawet jeśli kredyt został zaciągnięty wspólnie, każdy z byłych małżonków może działać samodzielnie i dochodzić części przysługującego mu roszczenia. Nie wymaga to ani pełnomocnictwa drugiej strony, ani wcześniejszego porozumienia. Kluczowe jest to, że roszczenia z tytułu nieważności umowy są roszczeniami osobistymi – i każdy frankowicz może ich dochodzić we własnym imieniu.
To stanowisko zostało potwierdzone przez Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 19 października 2023 r. (III CZP 12/23). W jej treści znalazła się jasna konkluzja:
„W sprawie przeciwko bankowi o ustalenie nieważności umowy kredytu nie zachodzi po stronie powodowej współuczestnictwo konieczne wszystkich kredytobiorców”.
Co więcej, SN zaakcentował, że interes prawny jednostki nie może być uzależniony od woli drugiego byłego małżonka, ponieważ byłoby to naruszenie konstytucyjnego prawa do sądu. Oznacza to, że frankowicze mogą działać niezależnie — nawet jeśli druga strona jest bierna, niechętna lub utrudnia kontakt.
W praktyce oznacza to, że jeśli jeden z byłych małżonków ponosił koszty związane z kredytem (raty, prowizje, ubezpieczenia), może żądać proporcjonalnego zwrotu świadczeń – zazwyczaj połowy, jeśli nie doszło jeszcze do podziału majątku. Nie trzeba czekać, aż były partner „dojrzeje” do decyzji. Sprawiedliwość nie powinna być zawieszona w próżni z powodu czyjejś bierności.
Podział majątku? Niekonieczny
Wielu frankowiczów po rozwodzie obawia się, że bez podziału majątku wspólnego nie mają podstaw do działania. To mit. Formalny podział majątku nie jest warunkiem złożenia pozwu przeciwko bankowi. Istotne jest tylko to, że osoba składająca pozew była współkredytobiorcą i realnie poniosła koszty obsługi kredytu.
Sądy powszechne konsekwentnie przyjmują, że roszczenia z tytułu nieważności umowy nie są elementem wspólności majątkowej, lecz wynikają z bezpodstawnego wzbogacenia banku. To znaczy: każdy frankowicz ma osobisty tytuł do odzyskania wpłaconych przez siebie środków – niezależnie od stanu rozliczeń majątkowych z byłym partnerem.
Co więcej, frankowicze występujący samodzielnie mają pełne prawo do wnioskowania o zabezpieczenie roszczeń – a więc sądowe zawieszenie obowiązku spłaty rat na czas trwania procesu. Takie zabezpieczenie nie dotyczy byłego małżonka i nie nakłada na niego żadnych zobowiązań. To jednostronna ochrona procesowa – i praktyka pokazuje, że sądy coraz częściej ją przyznają, nawet w sprawach indywidualnych po rozwodzie.
Nie trzeba zatem ani porozumienia z byłym partnerem, ani uprzednich rozliczeń majątkowych. Wystarczy determinacja i dobrze przygotowany pozew.
Pozew po rozwodzie – jak to wygląda w praktyce?
Frankowicze po rozwodzie mogą samodzielnie wytoczyć powództwo o stwierdzenie nieważności umowy kredytu i zwrot nienależnie pobranych świadczeń. Pozew powinien zawierać precyzyjnie określony zakres roszczenia – najczęściej połowę sumy wpłat dokonanych na rzecz banku, w tym rat kapitałowo-odsetkowych, ubezpieczeń czy opłat manipulacyjnych.
Jeśli były małżonek nie jest zainteresowany udziałem w sprawie, nie stanowi to przeszkody. Każdy z frankowiczów posiada własny tytuł prawny – a sąd nie może odrzucić pozwu tylko dlatego, że drugi współkredytobiorca nie chce uczestniczyć w postępowaniu. Co więcej, wygrana jednej ze stron nie wyklucza późniejszego działania drugiego małżonka, który – w razie zmiany decyzji – również może pozwać bank w zakresie swojej części.
Co istotne, sądy coraz częściej zasądzają nie tylko zwrot nienależnych świadczeń, ale również ustawowe odsetki liczone od dnia złożenia pozwu. W dobie coraz szybszych postępowań oznacza to realne kwoty – niekiedy kilkadziesiąt tysięcy złotych, które znacznie zwiększają opłacalność działania.
Podsumowanie
Frankowicze po rozwodzie mają pełne prawo do działania – niezależnie, samodzielnie, skutecznie. Ugruntowane orzecznictwo, w tym wyraźne stanowisko Sądu Najwyższego, nie pozostawia złudzeń: zgoda byłego małżonka nie jest potrzebna, by pozwać bank i dochodzić swojej części roszczeń.
To dobra wiadomość dla wszystkich, którzy latami słyszeli, że „trzeba działać razem”. Nie trzeba. Trzeba mieć rację – a ta, jak pokazują wyroki, jest po stronie frankowiczów.
Masz kredyt frankowy, rozpadło się małżeństwo, ale rata nadal ciąży na Twoim budżecie? Zgłoś się do zespołu Życie Bez Kredytu. Przejdziemy tę drogę razem: Kontakt.








