Blog Frankowicza

Frankowicze ze spłaconymi kredytami i eurowicze dużym ryzykiem dla banków. Raport NBP

Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
Email
Choć wielu sądziło, że sprawy frankowe zbliżają się do finału, najnowszy raport Narodowego Banku Polskiego pokazuje, że prawdziwa fala rozliczeń z bankami może być jeszcze przed nami. Frankowicze – także ci, którzy dawno już uregulowali swoje zobowiązania – coraz śmielej wkraczają na drogę prawną w poszukiwaniu sprawiedliwości. Jednocześnie do głosu zaczynają dochodzić tzw. eurowicze – grupa przez lata pozostająca na marginesie publicznej uwagi, a dziś zyskująca na znaczeniu. Raport NBP obnaża systemowe zaniedbania banków w zakresie rezerw. Czy nadchodzi nowy rozdział w batalii o prawa konsumentów?
Frankowicze ze spłaconymi kredytami i eurowicze dużym ryzykiem dla banków. Raport NBP
Nie możesz przeczytać? Skorzystaj z odtwarzacza i posłuchaj!
Getting your Trinity Audio player ready...

Banki na mieliźnie – brakuje miliardów na rezerwy

Z analizy Narodowego Banku Polskiego wyłania się niepokojący obraz. Wiele wskazuje na to, że sektor bankowy w Polsce nie doszacował pełnego rozliczenia z frankowiczami. Według szacunków, luka rezerwowa sięga aż 40 miliardów złotych, tj. o 75% w porównaniu ze stanem na koniec 2024 r. – to środki, których brakuje, by uczciwie i kompleksowo zamknąć temat nieuczciwych umów kredytowych. Co istotne, aż 10 miliardów z tej kwoty powinno zostać przeznaczone wyłącznie na ustawowe odsetki, które są formą zadośćuczynienia za czas oczekiwania kredytobiorców na wyroki sądowe. To nie hipotetyczne straty – to realne pieniądze, które każdego miesiąca się naliczają, zwiększając zobowiązania banków wobec konsumentów.

Ustawowe odsetki nie są jedynie formalnością – stanowią wymierne, często wielotysięczne kwoty, przysługujące frankowiczom za zwłokę w uzyskaniu sprawiedliwości. W wielu przypadkach mogą one przekraczać wysokość niektórych opłat czy prowizji pobranych przez bank, a nawet znacząco powiększyć końcową kwotę zasądzoną przez sąd. To pokazuje, jak kosztowne może być dla sektora finansowego dalsze ignorowanie rosnącej liczby pozwów. Z punktu widzenia ekonomicznego i reputacyjnego, banki znalazły się w sytuacji, w której odwlekanie rozliczeń staje się strategią krótkowzroczną i potencjalnie destrukcyjną.

Frankowicze po spłacie umowy wracają do gry

Paradoksalnie to nie osoby spłacające dziś raty kredytów frankowych, lecz frankowicze, którzy uregulowali już całe swoje zobowiązania, mogą stanowić dla banków największe wyzwanie. Jak wynika z raportu Narodowego Banku Polskiego, to właśnie ta grupa generuje znaczne ryzyko prawne, które – co kluczowe – zostało przez sektor finansowy poważnie niedoszacowane. Banki przez lata zakładały, że zakończenie spłaty kredytu oznacza zamknięcie sprawy. Tymczasem okazuje się, że dla wielu frankowiczów to dopiero początek walki o odzyskanie nienależnie pobranych środków. Z perspektywy prawnej spłacony kredyt nie blokuje drogi do roszczeń – przeciwnie, może ją wręcz uprościć, eliminując z równania przyszłe zobowiązania.

Ci frankowicze występują dziś z pozwami, żądając zwrotu nadpłat, prowizji, opłat okołokredytowych, a także ustawowych odsetek za wieloletnie korzystanie przez bank z ich pieniędzy. Nie mają już salda do spłaty, nie ciąży na nich miesięczna rata – co często wpływa na większą determinację i niezależność w walce sądowej. Co więcej, banki nie oferują im żadnych atrakcyjnych warunków ugodowych – bo nie mają im już czego zaproponować. Taki brak „marchewki” sprawia, że jedyną realną drogą staje się postępowanie sądowe, oparte na analizie wadliwej konstrukcji samej umowy. W efekcie rośnie liczba pozwów ze strony frankowiczów, którzy nie są już klientami banków, lecz ich byłymi ofiarami.

Warto podkreślić, że kwoty, które można odzyskać, nie są symboliczne. W wielu przypadkach mowa o dziesiątkach tysięcy złotych – nawet bez uwzględnienia ustawowych odsetek, które dodatkowo windują wartość roszczeń. A te odsetki, naliczane od dnia złożenia pozwu do dnia zapłaty, potrafią z roku na rok znacznie zwiększyć końcową sumę zasądzoną przez sąd. To już nie tylko walka o zasady, ale bardzo konkretne, wymierne środki finansowe. Dlatego frankowicze po spłacie kredytu coraz częściej decydują się działać – tym bardziej że orzecznictwo sądowe staje po ich stronie, a świadomość prawna w społeczeństwie systematycznie rośnie. Banki, które dotąd lekceważyły tę grupę, mogą wkrótce boleśnie odczuć skutki własnej krótkowzroczności.

NBP wprost zakłada, że w scenariuszu referencyjnym aż 50% spłaconych kredytów we franku szwajcarskim może zostać zakwestionowanych przez klientów. Według danych banków, spośród 90 mld zł rezerw utworzonych do końca 2024 r., wykorzystano dopiero około 1/3 tej kwoty – co oznacza, że większość potencjalnych sporów sądowych z frankowiczami dopiero się rozpocznie.

Eurowicze na horyzoncie – nowe zagrożenie dla sektora

Narodowy Bank Polski po raz pierwszy tak jednoznacznie podkreśla, że na horyzoncie pojawia się kolejne poważne zagrożenie dla sektora bankowego – kredyty indeksowane lub denominowane do euro. Przez lata uwaga opinii publicznej skupiała się niemal wyłącznie na frankowiczach, co odsunęło eurowiczów na drugi plan. Tymczasem konstrukcja wielu umów kredytów waloryzowanych do euro była równie wadliwa, co tych zawieranych we frankach szwajcarskich. Stosowano w nich podobne klauzule abuzywne, nietransparentne mechanizmy przeliczeniowe i jednostronne uprawnienia banków, które dziś coraz częściej są eliminowane przez sądy.

Oznacza to, że grupa eurowiczów – do niedawna marginalizowana – staje się nowym, realnym źródłem roszczeń wobec instytucji finansowych. Choć skala udzielonych kredytów w euro była mniejsza niż tych frankowych, to zagrożenie prawne może mieć podobną dynamikę. W praktyce oznacza to kolejną falę pozwów, tym razem od klientów, których roszczenia mogą zaskoczyć banki nie tylko swoją zasadnością, ale też rozmiarem. Niejednokrotnie umowy eurokredytowe zawierają analogiczne zapisy, które już uznano za nieważne w przypadku spraw frankowych – co otwiera drogę do żądania unieważnienia całej umowy i zwrotu świadczeń.

Co jednak szczególnie alarmujące, to fakt, że banki niemal zupełnie nie zabezpieczyły się na taką ewentualność. Jak pokazuje wykres NBP, rezerwy utworzone na ryzyko związane z eurowiczami są symboliczne – stanowią zaledwie ułamek tego, co potencjalnie może być wymagane. W kontekście kosztów, które banki już ponoszą ponoszonymi w związku z rozliczeniami z frankowiczami, to kolejne obciążenie, które może poważnie zachwiać stabilnością sektora. Jeśli sądy zaczną przyznawać rację również tej grupie kredytobiorców, banki staną wobec kolejnej fali strat – tym razem z zupełnie nowego kierunku.

Dla samych eurowiczów to istotny moment. Wzrost świadomości prawnej oraz pojawienie się pierwszych precedensowych wyroków mogą zachęcić kolejne osoby do działania. Zarówno osoby, które wciąż mają aktywne umowy, jak i te, które już spłaciły swoje zobowiązania, powinny dokładnie przeanalizować treść zawartych umów i sprawdzić, czy zawierają klauzule niedozwolone. Potencjalne roszczenia mogą sięgać dziesiątek tysięcy złotych – a historia frankowiczów pokazała, że determinacja klientów potrafi zmienić krajobraz całego sektora.

  • Frankowicze, którzy spłacili już swoje kredyty, mają pełne prawo żądać zwrotu nadpłat oraz ustawowych odsetek – ich roszczenia stają się poważnym zagrożeniem dla banków
  • Frankowicze generują dla sektora bankowego lukę rezerwową sięgającą nawet 40 miliardów złotych, co może oznaczać poważne wyzwania dla wielu instytucji
  • Eurowicze zyskują coraz większe znaczenie – podobnie jak frankowicze, mogą podważać ważność umów zawierających klauzule abuzywne i dochodzić unieważnienia kredytów
  • Raport NBP ujawnia, że banki nie są przygotowane na skalę pozwów, którą mogą wytoczyć frankowicze i eurowicze, co otwiera nowy etap walki o prawa konsumentów

 

Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
Email

Polecamy