|
Nie możesz przeczytać? Skorzystaj z odtwarzacza i posłuchaj!
Getting your Trinity Audio player ready...
|
Skąd w ogóle biorą się odsetki od banku? Dwie kondykcje, dwa zegary
Gdy umowa kredytu upada, rozliczenie następuje według teorii dwóch kondykcji: konsument ma własne roszczenie o zwrot wszystkiego, co wpłacił do banku, a bank – odrębne roszczenie o zwrot wypłaconego kapitału. To nie jest jedno saldo, tylko dwie niezależne wierzytelności, z których każda żyje własnym życiem. A skoro tak, to każda z nich ma własny „zegar odsetkowy”. Roszczenie konsumenta staje się wymagalne z chwilą wezwania banku do zapłaty – najczęściej już na etapie przedsądowej reklamacji – i od tego momentu bank, który nie płaci, pozostaje w opóźnieniu. Opóźnienie zaś kosztuje: odsetki ustawowe za opóźnienie, których stawka w ostatnich latach była dwucyfrowa, naliczają się za każdy dzień zwłoki.
Przez lata banki forsowały narrację, że odsetki należą się konsumentowi dopiero od momentu złożenia przed sądem oświadczenia o świadomości skutków nieważności. Tę koncepcję ostatecznie pogrzebał TSUE: w wyroku z 7 grudnia 2023 r. w sprawie C-140/22 Trybunał przesądził, że ochrona konsumenta nie może być uzależniona od złożenia sformalizowanego oświadczenia, a więc odsetki biegną od wezwania, nie od pouczenia na sali sądowej. Wcześniej w głośnym wyroku C-520/21 TSUE zamknął bankom drogę do wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, jednocześnie otwierając konsumentom drogę do dochodzenia roszczeń wykraczających poza zwrot samych rat. Z kolei w sprawach C-28/22 i C-424/22 Trybunał rozprawił się z zarzutem zatrzymania: bank nie może za jego pomocą pozbawiać konsumenta odsetek za opóźnienie. Wniosek? Prawo unijne konsekwentnie chroni odsetki konsumenta – ale nie ochroni ich przed jego własnym, pochopnym podpisem. Bankom natomiast zgodnie z orzecznictwem TSUE nie należą się żadne odsetki do czasu prawomocnego stwierdzenia nieważności umowy. Banki jednak manipulują tym faktem i często proponują potrącenie roszczeń konsumenta ze swoimi odsetkami, które zwyczajnie im się nie należą.
Ile to naprawdę pieniędzy? Policzmy
Weźmy typową sprawę frankową: suma roszczeń konsumenta to 600 000 zł (raty w PLN i CHF wpłacone przez kilkanaście lat). Reklamacja z wezwaniem do zapłaty – styczeń 2022 r. Prawomocny wyrok – styczeń 2026 r. Cztery lata opóźnienia banku przy dwucyfrowej stawce odsetek ustawowych za opóźnienie to około 250 000 zł – dodatkowo, obok zwrotu samych rat. To nie jest „bonus”. To pełnoprawna część roszczenia, często sięgająca 40% kwoty głównej. Właśnie dlatego w tytule tego artykułu nie ma przesady: jeden błąd w rozliczeniu naprawdę może kosztować setki tysięcy złotych.
Potrącenie – miecz, który tnie w obie strony
Na czym polega pułapka? Potrącenie (art. 498 k.c.) prowadzi do umorzenia wzajemnych wierzytelności do wysokości wierzytelności niższej. Kluczowy jest jednak art. 499 zdanie drugie k.c.: oświadczenie o potrąceniu ma moc wsteczną od chwili, kiedy potrącenie stało się możliwe. W praktyce oznacza to, że obie wierzytelności traktuje się tak, jakby wygasły już w momencie powstania tzw. stanu potrącalności – a wraz z nimi upadają odsetki za opóźnienie naliczone po tej dacie. Konsument, który pochopnie składa oświadczenie o potrąceniu albo bezrefleksyjnie akceptuje potrącenie zaproponowane przez bank, własnymi rękami kasuje więc odsetki, które narosły przez lata procesu. Bank doskonale to wie – i dlatego tak chętnie proponuje „wygodne, wzajemne rozliczenie”. Wygodne. Dla banku.
Czy to znaczy, że potrącenie jest zawsze złe? Absolutnie nie – ale należy po nie sięgać wyłącznie w szczególnych, przemyślanych przypadkach i to jako ostateczność, np. gdy części roszczeń konsumenta grozi przedawnienie – art. 502 k.c. pozwala potrącić.
Poza tymi sytuacjami zasada jest prosta: konsument dochodzi pełnej kwoty z odsetkami od wezwania, a potrącenie trzyma w odwodzie jako tarczę – nie używa go jako miecza przeciwko własnym pieniądzom. O tym, którą wierzytelność i w jakiej kolejności potrącić, decyduje zresztą także art. 451 k.c. o zarachowaniu – i tu każdy szczegół oświadczenia ma znaczenie. To materia, w której naprawdę nie warto improwizować.
Ugody: miejsce, w którym odsetki znikają najczęściej
Drugim frontem, na którym konsumenci tracą odsetki, są ugody. Schemat jest powtarzalny: bank proponuje „wzajemne zniesienie roszczeń odsetkowych” albo „zwrot nadpłaty” – i ani słowem nie wspomina o odsetkach za opóźnienie, które zdążyły narosnąć od reklamacji, a bankowi się nie należą. Tymczasem po wyrokach TSUE pozycja negocjacyjna konsumenta jest najsilniejsza w historii: bank wie, że w sądzie zapłaci raty plus odsetki plus koszty procesu. Dlatego w każdej negocjacji ugodowej odsetki muszą być wycenione i położone na stole jako element rozliczenia – a rezygnacja z nich, jeśli w ogóle, powinna być świadomą kartą przetargową wymienioną na konkretne ustępstwo banku: wyższą kwotę, szybszą płatność, wykreślenie hipoteki w określonym terminie, pokrycie kosztów. W ŻBK negocjacje prowadzi wyspecjalizowany Departament Mediacji i Ugód – i mogę Państwa zapewnić, że różnica między ugodą „z odsetkami w tle” a ugodą podpisaną na pierwszym formularzu banku sięga regularnie sześciocyfrowych kwot.
Checklist bezpiecznego rozliczenia z bankiem
Zabezpiecz datę wymagalności: reklamacja z wezwaniem do zapłaty na konkretne kwoty, wysłana za potwierdzeniem – to od niej biegną odsetki.
Licz odsetki na bieżąco i traktuj je jako pełnoprawną część roszczenia – w pozwie, w apelacji i przy każdej propozycji ugodowej.
Nie składaj oświadczenia o potrąceniu bez analizy skutków z art. 499 zd. 2 k.c. – najpierw policz, ile odsetek wygaszasz.
Nie akceptuj „automatycznego” potrącenia ani zatrzymania proponowanego przez bank – po wyrokach C-28/22 i C-424/22 masz mocne argumenty, by się im przeciwstawić.
Każdą ugodę porównaj z pełnym scenariuszem sądowym: raty + odsetki + koszty. Dopiero ta suma jest punktem odniesienia.
Wygrana to nie moment ogłoszenia wyroku. Wygrana to moment, w którym pieniądze są na Twoim koncie
Historia pana Adama mogła skończyć się inaczej – i w sprawach naszych Klientów kończy się dobrze, bo etap rozliczenia traktujemy równie poważnie jak sam proces. Jeżeli jesteś po wyroku, przed podpisaniem ugody albo bank właśnie zaproponował Ci „wygodne potrącenie” – zatrzymaj się i przemyśl działania swojego pełnomocnika. Po ponad 1450 wygranych sprawach i dziewięciu postępowaniach przed TSUE wiemy jedno: banki liczą na pośpiech konsumenta. Nie dawaj im tej satysfakcji.
Autor: Kamil Chwiedosik, Życie Bez Kredytu | Ekspert ds. ochrony praw konsumentów







