|
Nie możesz przeczytać? Skorzystaj z odtwarzacza i posłuchaj!
Getting your Trinity Audio player ready...
|
Umowa niby ważna, ale bank żąda zwrotu – logiczna schizofrenia
Frankowicze z nieukrywanym zdumieniem obserwują, jak banki próbują prowadzić grę na dwa fronty. Z jednej strony podnoszą przed sądem, że umowa kredytowa jest ważna, wiążąca i zgodna z prawem – by móc bronić się przed jej unieważnieniem. Z drugiej zaś, kierują wobec frankowiczów powództwa o zwrot wypłaconego kapitału, co w praktyce oznacza, że same de facto przyznają, iż umowa nie istnieje. Nie sposób nie zauważyć tu fundamentalnej sprzeczności – bank, domagając się zwrotu środków, zachowuje się tak, jakby uznał nieważność własnej konstrukcji prawnej.
Taka podwójna logika prowadzi do absurdu – bank formalnie twierdzi, że umowa obowiązuje, ale jednocześnie żąda rozliczenia jak po jej unieważnieniu. Frankowicze stają się zakładnikami tej dwutorowej narracji. W rzeczywistości wiele kontrpowództw składanych przez banki należałoby uznać za pozwy typu SLAPP – mające na celu nie tyle rozliczenie roszczeń, ile odstraszenie konsumenta od dalszej walki. Co więcej, banki mają alternatywę – mogą zastosować instytucję potrącenia, która pozwala na uczciwe i zgodne z prawem rozliczenie bez angażowania sądu. Takie rozwiązanie eliminowałoby spór w zarodku, a jednocześnie chroniłoby frankowiczów przed dalszymi stratami finansowymi i emocjonalnymi.
Mimo narzędzi prawnych, które w szybszy sposób umożliwiłyby rozliczenie się z frankowiczami, banki świadomie wybierają drogę konfrontacji i zastraszenia. To nie przypadek, lecz chłodno skalkulowana strategia, oparta na przekonaniu o własnej bezkarności i słabości systemu ochrony konsumenta. W obecnym stanie prawnym brakuje narzędzi, które skutecznie chroniłyby frankowiczów przed instrumentalnym wykorzystywaniem pozwów. Mechanizmy przeciwdziałające pozwom SLAPP wciąż są w Polsce w powijakach, a brak jasnych wytycznych zachęca banki do nadużywania przewagi proceduralnej. Wiedząc, że przeciętny kredytobiorca może nie wytrzymać wieloletniego procesu, instytucje finansowe cynicznie rozciągają spór w czasie. W efekcie, frankowicze zamiast równego traktowania i rzeczywistej ochrony prawnej, trafiają w sam środek wyrafinowanej gry, w której liczy się siła, nie sprawiedliwość.
Jak frankowicze mogą się bronić przed SLAPP?
Pozwy SLAPP (Strategic Lawsuit Against Public Participation) to narzędzie wykorzystywane przez banki w celu zastraszenia frankowiczów. Choć termin ten wywodzi się z prawa amerykańskiego, jego mechanizm działania jest uniwersalny: chodzi o wywołanie efektu mrożącego poprzez wytaczanie pozwów nie w celu wygrania sprawy, lecz zniechęcenia przeciwnika do dalszych działań. W kontekście spraw frankowych banki stosują tę strategię, składając pozwy o zwrot kapitału, wynagrodzenie za korzystanie z kapitału czy waloryzację.
W ostatnim czasie obserwujemy niepokojący trend, w którym banki, takie jak Getin Noble Bank i PKO BP, kierują pozwy przeciwko frankowiczom, nawet jeśli ci nie wytoczyli powództwa o unieważnienie umowy kredytowej. Często wystarczy, że kredytobiorca prowadził negocjacje lub złożył reklamację, aby stać się celem takiego pozwu.
Dowiedz się więcej na ten temat: Frankowiczu, sprawdź, czy bank Cię nie pozwał. PKO BP i Getin pozywają masowo!
W przypadku otrzymania pozwu SLAPP, kluczowe jest nieignorowanie go i jak najszybsze skonsultowanie się z doświadczonym prawnikiem specjalizującym się w sprawach frankowych. Możliwe jest podniesienie zarzutów przedawnienia roszczeń banku oraz wskazanie na niezasadność powództwa. Dodatkowo, frankowicze mogą rozważyć możliwość dochodzenia odszkodowania za stres i utrudnienia związane z bezpodstawnym procesem, co może zniechęcić banki do dalszego nadużywania prawa. Warto również śledzić działania społeczności Życie Bez Kredytu, która aktywnie wspiera frankowiczów w walce z nieuczciwymi praktykami banków i podejmuje kroki prawne na poziomie krajowym i unijnym w celu ochrony praw konsumentów.
Frankowicze czekają na przełom – pytanie do TSUE, które może zmienić wszystko
W sporach frankowych coraz częściej pojawia się pytanie: kiedy rozpoczyna się bieg terminu przedawnienia roszczeń banku o zwrot wypłaconego kapitału? Zgodnie z polskim kodeksem cywilnym, termin ten wynosi trzy lata dla przedsiębiorcy. Jednakże kwestia, od którego momentu należy go liczyć, budzi kontrowersje. Sąd Okręgowy w Warszawie skierował do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) pytanie prejudycjalne, czy zgodne z unijnym prawem jest rozpoczynanie biegu przedawnienia dopiero od momentu, gdy konsument zakwestionuje umowę kredytową.
Eksperci Życie Bez Kredytu podkreślają, że takie podejście narusza unijną zasadę skutecznej ochrony konsumenta, która powinna działać automatycznie, niezależnie od aktywności kredytobiorcy. Jeśli bank zawarł nieuczciwą umowę, jej nieważność powinna być stwierdzana z mocy prawa, a nie dopiero po działaniu konsumenta. W przypadku korzystnego dla frankowiczów orzeczenia TSUE, wiele roszczeń banków o zwrot kapitału mogłoby zostać uznanych za przedawnione, co miałoby istotne konsekwencje dla sektora bankowego.
Sprawdź szczegóły: Roszczenia banku są przedawnione? Kolejna sprawa z inicjatywy Ekspertów ŻBK przed TSUE!
Warto zaznaczyć, że niektóre polskie sądy już teraz oddalają roszczenia banków, uznając je za przedawnione. Na przykład, Sąd Okręgowy w Płocku w sierpniu 2024 roku uznał, że roszczenie banku wobec frankowiczów uległo przedawnieniu, podkreślając, że działania banku są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Decyzja TSUE w tej sprawie może znacząco wpłynąć na przyszłość sporów frankowych, określając jasne ramy dla terminu przedawnienia roszczeń banków i wzmacniając ochronę konsumentów. Więcej na temat pozwów SLAPP dowiesz się z naszego najnowszego Poradnika Frankowicza, który możesz obejrzeć poniżej








