|
Nie możesz przeczytać? Skorzystaj z odtwarzacza i posłuchaj!
Getting your Trinity Audio player ready...
|
Czym właściwie jest spór o WIBOR?
Wbrew uproszczonej narracji medialnej, spór o WIBOR nie sprowadza się jedynie do analizy wskaźnika. Banki bagatelizują kluczowy dokument kredytowy, sprowadzając go do roli nieistotnego załącznika. Tymczasem według prawa europejskiego, ESIS jest to instrument mający chronić konsumenta, a każde odstępstwo od wymogów formalnych może prowadzić do nieważności postanowień dotyczących oprocentowania.
Kluczowe pytania brzmią więc:
czy bank prawidłowo wyjaśnił konsumentowi sposób działania wskaźnika?
czy przedstawił symulacje wzrostu rat zgodnie z wymogami dyrektywy 2014/17/UE?
czy formularz ESIS odzwierciedlał rzeczywiste ryzyka, a nie wyłącznie marketing bankowy?
To pole, na którym TSUE wymaga od sądów krajowych szczegółowej i rygorystycznej oceny. Dlatego nie można mówić o „zwycięstwie” banków, wręcz przeciwnie – wymogi informacyjne stają się dla nich największym zagrożeniem od czasu kredytów frankowych. TSUE otworzył możliwość kwestionowania kredytów złotowych z oprocentowaniem opartym na wskaźniku WIBOR i oś sporu przeniósł na grunt krajowy. To sąd krajowy, na gruncie każdej indywidualnej sprawy, w oparciu o przedstawiony materiał dowodowy, będzie rozstrzygał czy wymóg rzetelnego poinformowania klienta został spełniony przez bank.
Statystyka i narracja sukcesu: narzędzia propagandy, nie analizy
Już w pierwszych godzinach po publikacji wyroku w sprawie C 471/24 Banki przy udziale swoich ekspertów posłużyły się wypracowaną strategią i postanowiły odwrócić uwagę od uzasadnienia orzeczenia, eksponując statystyki i korzystne dla nich wątki zaczerpnięte z samej sentencji.
Ta narracja przypomina wcześniejszą strategię wobec sporów tzw. frankowych – bagatelizować roszczenia, powoływać się na niewielką liczbę spraw i twierdzić, że nic bankom nie grozi. Zamiast zmierzyć się z rzeczywistym problemem — oceną przejrzystości i uczciwości klauzul dotyczących zmiennego oprocentowania — banki przerzuciły ciężar debaty na kwestionowanie motywacji pełnomocników, kancelarii i organizacji społecznych wspierających kredytobiorców.
Problem w tym, że podobnie jak w przypadku franków, to warstwa merytoryczna i przepisy prawa, a nie PR, przesądzi o przebiegu przyszłych procesów sądowych. Już kilka dni po publikacji wyroku widać było, że rynek nie podziela entuzjazmu banków- w ciągu jednego dnia indeks WIG-BANKI zanotował gwałtowny spadek.
Brak rzetelnego wyjaśnienia mechanizmu oprocentowania – TSUE wskazuje na ESIS
Wyrok TSUE uwypuklił kluczową kwestię- przedmiotem obowiązków informacyjnych banków miały być skutki ekonomiczne dla konsumenta. Obowiązek ten w teorii miał być realizowany przede wszystkim za pomocą ESIS — dokumentu, który przez lata był traktowany czysto formalnie.
W motywie 92 wyroku TSUE podkreślił, że art. 14 dyrektywy 2014/17 nakłada na kredytodawcę obowiązek dostarczenia zindywidualizowanych informacji udzielanych przed zawarciem umowy, niezbędnych do tego, aby ta osoba ubiegająca się o kredyt mogła porównać kredyty dostępne na rynku, ocenić ich skutki i podjąć świadomą decyzję.
W świetle wyroku, i mając na względzie treść art. 17 ust. 6 w/w dyrektywy w przypadku kredytu o zmiennej stopie oprocentowania należy poinformować konsumenta o możliwych skutkach dostosowania stopy oprocentowania w odniesieniu do należnych kwot i RRSO, przy czym należy przedstawić mu dodatkową RRSO w celu zilustrowania ewentualnego ryzyka związanego ze znacznym wzrostem stopy oprocentowania kredytu, a informacje te powinny zawierać ostrzeżenie, że całkowity koszt kredytu ponoszony przez konsumenta, wskazany jako RRSO, może ulec zmianie.
ESIS powinien zawierać realistyczne symulacje wzrostu stóp procentowych i ostrzeżenia o zmianie całkowitego kosztu kredytu. Wszelkie braki będą kluczowymi argumentami w pozwie przeciwko bankowi.
Z perspektywy setek przeanalizowanych już przeze mnie umów kredytowych najczęściej pojawiające się problemy to:
ESIS nie przedstawiał pełnej informacji o ryzyku ekonomicznym;
brakowało symulacji wzrostu rat przy zmianie wskaźnika;
bank nie wyjaśnił mechanizmu ustalania oprocentowania;
dokumenty przedstawiano klientom jako „formalność”, co uniemożliwiło świadome podjęcie decyzji;
konsument nie mógł przewidzieć skutków ekonomicznych kredytu.
Podsumowanie i wnioski
Analiza sporów o WIBOR i orzecznictwa TSUE prowadzi do następujących wniosków:
Banki próbują kreować pozór zwycięstwa poprzez wybiórczą interpretację wyroków.
Prawdziwy problem tkwi nie w samym wskaźniku, lecz w wadliwie sporządzonych ESIS-ach i braku rzetelnego informowania klientów.
Sądy coraz częściej oceniają obowiązki banków przez pryzmat unijnej ochrony konsumenta, a nie bankowych uproszczeń.
Narracja o „marginalnej skali” roszczeń jest powtórką ze strategii stosowanej wcześniej w sprawach frankowych.
Nadchodzące pozwy mogą dla banków okazać się znacznie poważniejsze, ponieważ dotyczą podstawowego obowiązku informacyjnego.
Autor tekstu: Ekspert Fundacji ŻBK Adwokat Marta Chęcińska








