Blog Frankowicza

Jak ŻBK odwróciło losy sprawy frankowej po błędach poprzedniej kancelarii? Umowa Getin i poliso-lokaty

Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
Email
Frankowicze zbyt często przekonują się, że dramat finansowy to nie tylko wynik toksycznych produktów bankowych, ale również efekt niewłaściwej reprezentacji prawnej. Kiedy zawodzi kancelaria, która miała nieść ratunek, pojawia się rozgoryczenie, lęk i – nierzadko – rezygnacja. Jednak tam, gdzie inni nie podołali, społeczność Życie Bez Kredytu potrafi odmienić bieg sprawy. Historia rodziny uwikłanej w umowę z Getin Bank i dodatkowe poliso-lokaty stała się jednym z najtrudniejszych, a zarazem najbardziej przełomowych wyzwań, z jakimi mierzył się zespół ŻBK pod kierunkiem adwokat Marty Chęcińskiej.
Jak ŻBK odwróciło losy sprawy frankowej po błędach poprzedniej kancelarii? Umowa Getin i poliso-lokaty
Nie możesz przeczytać? Skorzystaj z odtwarzacza i posłuchaj!
Getting your Trinity Audio player ready...

Frankowicze, Getin Bank i pułapka poliso-lokat. Kredyt, który zamienił się w finansową pułapkę

Na pierwszy rzut oka – zwykły kredyt hipoteczny. Tyle że denominowany we frankach szwajcarskich i zawierający wiele zapisów, które dziś powszechnie uznaje się za niezgodne z prawem konsumenckim. Ale to nie wszystko. Klientom Getin Bank „zapakowano” również produkt ubezpieczeniowo-inwestycyjny, czyli poliso-lokatę – rozwiązanie, które miało rzekomo chronić przyszłość kredytobiorców i jednocześnie obniżać raty kredytu. Brzmiało dobrze tylko na papierze. W praktyce, poliso-lokata okazała się kolejnym obciążeniem – nieprzejrzystym, kosztownym i praktycznie niemożliwym do wypowiedzenia bez strat finansowych.

Jak tłumaczy adwokat ŻBK Marta Chęcińska: „Ten produkt był przedstawiany jako coś bezpiecznego, coś, co zabezpieczy przyszłość. A w rzeczywistości ta rodzina została pozbawiona jakiejkolwiek stabilności. I co najgorsze – wielu możliwości życiowych.”

Frankowicze nie tylko spłacali kredyt w zmiennej, rosnącej walucie, ale jednocześnie ponosili koszt utrzymania bezwartościowej polisy, która miała „pracować” na ich korzyść. W efekcie co miesiąc musieli wpłacać setki złotych do produktu, który de facto nie generował żadnych zysków – a jedynie powiększał straty. Codzienne życie tej rodziny zamieniło się w szereg trudnych wyborów: zapłacić ratę czy opłacić leczenie dziecka? Zrezygnować z wakacji czy może sprzedać samochód, by starczyło do pierwszego?

Gdy wszystko już było przegrane – Życie Bez Kredytu stawia na nową strategię

Rodzina frankowiczów nie pozostała bierna. Zgłosiła się po pomoc do kilku kancelarii prawnych. Niestety, działania pełnomocników okazały się nieskuteczne, a wręcz błędne. Złożono dwa osobne pozwy – jeden dotyczący kredytu, drugi poliso-lokaty – ale bez spójnej koncepcji procesowej i bez uwzględnienia relacji między tymi produktami. Sąd nie był w stanie właściwie ocenić sytuacji. Kiedy sprawą zajęła się Fundacja Życie Bez Kredytu, trzeba było nie tylko poprawić błędy poprzedników, ale i stawić czoła jednemu z najtrudniejszych wyzwań procesowych – ryzyku tzw. rejudykaty.

Rejudykata to zasada, zgodnie z którą nie można sądzić dwa razy o to samo. Bank próbował przekonać sąd, że skoro wcześniej już zapadły orzeczenia – nawet niekorzystne dla klientów – sprawa jest zamknięta raz na zawsze. 

„To była pułapka. Gdybyśmy się poddali, ta rodzina miałaby przypieczętowaną porażkę” – relacjonuje mec. Chęcińska.

Aby tego uniknąć, zespół prawników z ŻBK opracował nową strategię. Część roszczeń trzeba było formalnie wycofać, inne – całkowicie przekształcić. Argumentacja została oparta na najnowszych wyrokach TSUE i na tym, że umowa kredytowa nie może być oceniana w oderwaniu od produktu, z którym została powiązana. Całość trzeba było przedstawić sądowi jako jedno – złożoną, ale spójną sprawę o poważnym znaczeniu dla ochrony konsumenta.

Sześć lat walki, jeden wyrok, który wszystko zmienił

Po latach sądowych zmagań, połączenia postępowań, setkach stron pism procesowych i niezliczonych godzinach spędzonych na przygotowaniach – sąd w końcu zajął się sprawą całościowo. To był moment kluczowy: gdy wszystko zostało wyłożone w pełni, z uwzględnieniem wszystkich elementów i relacji między kredytem a poliso-lokatą, sąd wyraźnie dostrzegł skalę nieprawidłowości.

W końcu zapadło rozstrzygnięcie, które unieważniło umowę. Potwierdzono, że działania Getin Bank były nie tylko nieetyczne, ale również rażąco sprzeczne z interesem konsumenta. Dla rodziny był to moment przełomowy – odzyskali bezpieczeństwo finansowe, spokój i perspektywę na przyszłość.

„Sędzia powiedział wprost: ci kredytobiorcy mieli szczęście, że trafili na nas. W przeciwnym razie przegraliby wszystko” – wspomina Marta Chęcińska. To nie była tylko satysfakcja zawodowa. To było ogromne emocjonalne oczyszczenie – dla pełnomocników, dla klientów, dla całej społeczności frankowiczów.

Dziś ta sprawa to coś więcej niż sukces prawny. To opowieść o determinacji, wiedzy i odwadze – o tym, że frankowicze nie są sami, nawet wtedy, gdy wszystko wskazuje na porażkę. Eksperci Życie Bez Kredytu niejednokrotnie dowiedli, że przy właściwym wsparciu nawet najbardziej splątane sprawy można rozplątać. Nawet jeśli ktoś inny wcześniej zawiódł.

Każdą sprawę o nieuczciwą umowę z bankiem można wygrać – pod warunkiem, że walczą dla Ciebie ludzie, którzy naprawdę wiedzą, co robią.

  • Frankowicze posiadający kredyt w Getin Bank zostali uwikłani w skrajnie niekorzystną umowę frankową połączoną z ryzykowną poliso-lokatą, która drenowała ich finanse
  • Sprawa była wcześniej źle prowadzona przez inne kancelarie, co niemal pozbawiło frankowiczów szansy na wygraną – groziło oddaleniem roszczeń z powodu rejudykaty
  • Po przejęciu sprawy przez adwokat Martę Chęcińską z Życie Bez Kredytu opracowano nową strategię, zmodyfikowano roszczenia i połączono procesy, co pozwoliło sądowi spojrzeć całościowo na sprawę
  • Sędzia podkreślił, że frankowicze mieli szczęście, że trafili pod opiekę ŻBK – bez ich pomocy przegraliby wszystko i zostaliby z dramatycznymi skutkami nieuczciwej umowy z Getin Bank

 

Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
Email

Polecamy