|
Nie możesz przeczytać? Skorzystaj z odtwarzacza i posłuchaj!
Getting your Trinity Audio player ready...
|
Dominująca linia orzecznicza i TSUE po stronie frankowiczów
Obecna przewaga frankowiczów w sporach sądowych to nie przypadek, lecz rezultat wielu lat konsekwentnej walki i przełomowych rozstrzygnięć. TSUE wielokrotnie potwierdził prawa konsumentów, stwierdzając m.in., że umowy kredytowe z nieuczciwymi klauzulami mogą zostać unieważnione, a bankom nie należy się żadne „wynagrodzenie” za korzystanie z kapitału po unieważnieniu umowy.
Sędziowie w Polsce coraz pewniej sięgają do dorobku TSUE i orzecznictwa Sądu Najwyższego, budując jednolitą, prokonsumencką linię orzeczniczą. Efekt? Banki przegrywają niemal wszystkie procesy o kredyty frankowe, a pełne unieważnienie kredytu we frankach stało się najczęstszym rozstrzygnięciem dla kredytobiorców.
Pozew przeciwko bankowi zapewnia frankowiczom realną ochronę. Każdy kolejny korzystny wyrok potwierdza, że toksyczne umowy kredytowe były wadliwe, a kredytobiorcy padli ofiarą nieuczciwych praktyk. Frankowicze udowodnili tym samym, że determinacja konsumentów może przełamać impas – dziś to banki muszą pogodzić się z nową rzeczywistością prawną i finansową, w której to klienci odzyskują kontrolę nad swoim życiem.
Warto jednak podkreślić, że zdecydowana przewaga frankowiczów nie oznacza automatycznej rezygnacji banków z walki. W dalszym ciągu próbują one minimalizować straty, proponując pozornie atrakcyjne ugody z bankiem lub opóźniając postępowania sądowe. Jednak nawet na polu polubownym konsumenci mają silne argumenty – gdyby banki oferowały naprawdę uczciwe warunki, wielu sporów można by uniknąć, ale rzeczywistość wygląda inaczej. Doświadczenie pokazuje, że instytucje finansowe najchętniej przystępują do ugody dopiero wtedy, gdy zostaną pozwane i skonfrontowane z wizją nieuchronnej porażki w sądzie.
Dlatego społeczność ŻBK konsekwentnie zachęca swoich członków do świadomego podejmowania kroków prawnych. Każdy frankowicz ma prawo domagać się sprawiedliwości w sądzie zamiast godzić się na połowiczne rozwiązania w postaci niekorzystnej ugody. Obecne orzecznictwo gwarantuje, że ta sprawiedliwość jest osiągalna na drodze wyroku.
Gdy sąd pierwszej instancji zawodzi – apelacja po stronie frankowiczów
Mimo dominującej prokonsumenckiej linii orzeczniczej zdarza się, że w pierwszej instancji frankowicz przegrywa sprawę. Trzeba jasno powiedzieć: nie każdy wyrok sądu I instancji jest ostateczny. W polskich realiach są jeszcze sędziowie, którzy uparcie trzymają się bankocentrycznych poglądów, ignorując dorobek TSUE i sądów wyższych instancji. Taka sytuacja może być stresująca – lecz przegrana w I instancji to często tylko tymczasowa przeszkoda. Klucz tkwi w skutecznej apelacji. Dane z warszawskiego Sądu Apelacyjnego pokazują, że wyroki wydawane przez niektórych „niewzruszonych” sędziów są masowo zmieniane na korzyść kredytobiorców. Innymi słowy: nawet jeśli trafimy na nieprzychylnego sędziego i usłyszymy niekorzystny wyrok, istnieje ogromna szansa, że sąd odwoławczy przywróci sprawiedliwość. Doświadczeni pełnomocnicy frankowiczów wiedzą, jak konstruować apelacje obnażające błędy pierwszoinstancyjnego rozstrzygnięcia – a sądy apelacyjne przyznają im rację, wydając wyroki zgodne z prawem unijnym i interesem konsumentów.
Sędziowie o odmiennym podejściu do spraw frankowych – przypadki, które pokazują, jak ważna jest apelacja
Warto przy tym poznać sędziów, których wyroki w I instancji budzą kontrowersje wśród frankowiczów – bo to właśnie ich postawa najlepiej uzasadnia potrzebę apelacji. Na tym tle wyróżnia się choćby Sędzia Andrzej Kuryłek (I Wydział Cywilny SO w Warszawie), znany z wydawania rozstrzygnięć sprzecznych z ugruntowaną linią orzeczniczą TSUE, SN i sądów powszechnych. Sędzia Kuryłek zasłynął z oddalania powództw frankowiczów, uznając wadliwe umowy kredytowe za w pełni ważne, a jego wyroki często ciągną postępowania latami.
Podobną niechlubną sławą cieszy się Sędzia Henryk Walczewski (XXVIII Wydział Cywilny SO w Warszawie), którego poglądy poznajemy zarówno z sali rozpraw, jak i… konferencji branżowych. Sędzia Walczewski bywa panelistą na wydarzeniach sektora finansowego, a w swoich orzeczeniach chętnie oddala powództwa konsumentów. Znane są przypadki, gdy odrzucił roszczenie frankowiczów z całkowicie spłaconym kredytem, twierdząc że przepisy o klauzulach abuzywnych dotyczą jedynie umów w trakcie spłaty – jego zdaniem po spłacie zobowiązania umowa wygasła i nie podlega ocenie pod kątem abuzywności. Takie stanowisko stoi w jawnej sprzeczności z orzeczeniami TSUE i SN, które przecież chronią konsumenta niezależnie od etapu wykonania umowy. Nic dziwnego, że wyroki sędziego Walczewskiego tego rodzaju szybko trafiają do II instancji – i tam są prostowane na korzyść frankowiczów.
Kolejnym przykładem jest Sędzia Tadeusz Bulanda (I Wydział Cywilny w Warszawie), który w przeszłości regularnie orzekał na niekorzyść kredytobiorców frankowych. Jego wyroki często były jednak zmieniane przez sądy apelacyjne – statystyki pokazują, że wiele oddalonych przez niego powództw finalnie zakończyło się wygraną konsumentów. Co więcej, nawet jeśli SSO Bulanda w niektórych sprawach zasądza tzw. odfrankowienie (przewalutowanie kredytu na złotówki), to i takie orzeczenia bywają zaskarżane, gdyż nie zapewniają frankowiczom pełni należnych korzyści.
Kuriozalne bywają też wyroki Sędzi Edyty Bryzgalskiej (XXV Wydział Cywilny), która otwarcie stoi na stanowisku, że umowy frankowe są ważne i skuteczne. Frankowicze, którym przychodzi prowadzić proces przed sędzią Bryzgalską, muszą liczyć się z wyrokiem oddalającym ich powództwo oraz obciążeniem kosztami przegranego procesu – oczywiście do czasu apelacji, która daje im szansę na odwrócenie takiego wyroku.
Wreszcie warto wspomnieć o SSO Ewie Ligoń-Krawczyk (I Wydział Cywilny) oraz SSO Elizie Kurkowskiej (II Wydział Cywilny). Pierwsza z nich znana jest z tego, że potrafi utrzymywać w mocy nawet umowy oparte na ewidentnie niedozwolonych wzorcach – jak te stosowane niegdyś przez mBank. W ustnych motywach swoich orzeczeń sędzia Ligoń-Krawczyk nie ukrywa, iż nie zgadza się z dominującą linią orzeczniczą w sprawach frankowych, twierdząc wręcz, że kwestionowane umowy nie zawierają klauzul abuzywnych. Idąc dalej, wskazuje że nawet gdyby takie klauzule występowały, rozliczenia stron należałoby dokonać inaczej, niż wynika to z żądań konsumentów – w jej opinii kredytobiorcy przysługiwałby co najwyżej zwrot niewielkiej nadpłaty powstałej wskutek bankowego spreadu, i to liczonej dopiero od momentu wejścia w życie tzw. ustawy antyspreadowej. Z kolei sędzia Kurkowska zdaje się zupełnie nie dostrzegać abuzywności nawet tych zapisów umownych, które od lat figurują w rejestrze klauzul niedozwolonych. W jej oczach umowy frankowe spełniają wymogi Prawa bankowego i nie naruszają interesów konsumenta.
Gdy sprawa trafia na wokandę takiego sędziego, frankowicz może odnieść wrażenie, że trafił do innej rzeczywistości prawnej. Jednak nawet wtedy nie ma powodów do rezygnacji – apelacja pozwala wyrwać się z tej alternatywnej rzeczywistości i powrócić na właściwe tory. Praktyka dowodzi, że wyroki ferowane wbrew ugruntowanemu orzecznictwu nie utrzymują się po kontroli instancyjnej. Innymi słowy, jeśli tylko kredytobiorca ma wsparcie kompetentnej kancelarii, ostateczny triumf jest niemal gwarantowany.
Doświadczona kancelaria frankowa – Twój najcenniejszy sojusznik
Sukcesy frankowiczów w sądach nie biorą się z przypadku ani wyłącznie z przychylności przepisów. To efekt profesjonalnej pracy prawników, którzy wyspecjalizowali się w sporach frankowych i znają ich wszystkie tajniki. Doświadczona kancelaria jest dla frankowicza jak tarcza chroniąca przed sztuczkami pozwanych banków i miecz przecinający gąszcz prawniczych zawiłości. Prawnicy obyci w bojach z instytucjami finansowymi wiedzą, jakie argumenty trafiają do sądów i jak powoływać się na orzecznictwo TSUE czy Sądu Najwyższego, by zbić argumenty drugiej strony. Co więcej, już na etapie składania pozwu dobry pełnomocnik zadba o to, by wraz z pozwem złożyć wniosek o zabezpieczenie roszczenia – tak, aby frankowicz mógł legalnie wstrzymać spłatę rat na czas trwania procesu. Wiele rodzin dzięki takim działaniom odetchnęło z ulgą, przestając zasilać bank nieuczciwie zawyżonymi ratami zaraz po złożeniu pozwu. To właśnie strategiczne myślenie i kompleksowe podejście odróżnia najlepsze kancelarie od reszty.








