|
Nie możesz przeczytać? Skorzystaj z odtwarzacza i posłuchaj!
Getting your Trinity Audio player ready...
|
BTE – bankowy tytuł egzekucyjny, czyli urzędowa niesprawiedliwość
Przez lata banki w Polsce korzystały z narzędzia, które de facto czyniło z nich sędziów we własnej sprawie – bankowego tytułu egzekucyjnego, znanego jako BTE. To narzędzie umożliwiało wystawienie tytułu wykonawczego wyłącznie na podstawie jednostronnego oświadczenia banku. Nie było procesu, nie było weryfikacji sądowej, nie było żadnego formalnego badania zasadności długu.
„Bankowy tytuł egzekucyjny to była patologia obrotu prawnego. Bank, wyłącznie na podstawie wewnętrznej decyzji, mógł uzyskać tytuł wykonawczy, który otwierał drogę do natychmiastowej egzekucji” – tłumaczy mec. Patryk Zgrzebny, adwokat współpracujący z Życiem Bez Kredytu. – „Na jednej pieczęci realnie ważyły się losy człowieka – nikt nie sprawdzał, czy wypowiedzenie umowy było skuteczne, czy w ogóle dotarło do kredytobiorcy.”
Frankowicze byli pozbawieni jakiejkolwiek tarczy – bez prawa do obrony, bez głosu przed sądem, trafiali wprost pod ostrze egzekucji. Wśród nich znalazł się mężczyzna, którego los – choć dramatyczny – z czasem stał się przykładem, że nawet z najgłębszego kryzysu można się podnieść. W 2012 roku bank jednostronnie wypowiedział mu umowę pożyczki waloryzowanej do franka szwajcarskiego. Wystawiono bankowy tytuł egzekucyjny, a komornik błyskawicznie przystąpił do zajmowania majątku – bez wyroku, bez procesu, bez cienia weryfikacji roszczenia.
Dziesięć lat egzekucji – dramat człowieka i dług, który rośnie
Dla wielu frankowiczów egzekucja z BTE oznaczała początek finansowego koszmaru, który trwał latami. W tym przypadku – aż dekadę. Co miesiąc zajmowane były środki z wynagrodzenia, z kont bankowych, z każdej nadwyżki ponad minimum egzystencji. W tle rosły odsetki – dziesiątki, a potem setki tysięcy złotych. Suma, która na początku opiewała na 350–380 tysięcy złotych, wkrótce przekroczyła 700 tysięcy.
„Przez dziesięć lat klient żył pod presją egzekucji. Był w ciągłym trybie zajęć komorniczych. Dopiero po dziesięciu latach bank zdecydował się na licytację nieruchomości – i co się okazało? Cała kwota uzyskana z licytacji pokryła wyłącznie odsetki” – podkreśla mec. Patryk Zgrzebny. – „Z kapitału spłacone zostało zaledwie 10 tysięcy złotych. To był rozbój w biały dzień.”
Frankowicze w takich sytuacjach często zostają bez środków, bez dachu nad głową i z tym samym długiem, który istniał na początku. System nie przewiduje rehabilitacji – nawet po zlicytowaniu nieruchomości, egzekucja trwa nadal, a saldo długu wciąż rośnie. To właśnie wtedy, w stanie całkowitego wyczerpania, bohater tej historii trafił do społeczności Życie Bez Kredytu. Przyszedł nie po wygraną, ale po ratunek – i go otrzymał.
Sądowa rewolta – jak frankowicze uchylili BTE mimo trwającej egzekucji
Wielu sądzi, że po egzekucji nie da się już nic zrobić. Tymczasem frankowicze coraz częściej udowadniają, że nawet po latach można wzruszyć podstawę całego postępowania. Tak też było w tym przypadku. Zespół prawników ŻBK postanowił zakwestionować ważność samego tytułu wykonawczego – czyli bankowego tytułu egzekucyjnego.
„Wystąpiliśmy z powództwem o pozbawienie wykonalności BTE – to jedyny możliwy sposób, by odwrócić skutki bezprawnej egzekucji” – tłumaczy adwokat. – „Musieliśmy dowieść, że umowa pożyczki, waloryzowana do franka szwajcarskiego, była nieważna od samego początku. I udało się.”
Choć nieruchomość została już bezpowrotnie utracona, sądowa droga nadal pozwala na odzyskanie środków. Frankowicze mogą dziś żądać zwrotu wszystkich kwot, które zostały pobrane nienależnie – zarówno przez bank, jak i komornika.
„Bank będzie musiał oddać to, co zabrał – nie tylko środki z egzekucji, ale także wartość zlicytowanej nieruchomości. Toczy się także analiza, czy roszczenie banku o kapitał nie uległo przedawnieniu. Jeśli tak – dług zniknie raz na zawsze” – dodaje Ekspert ŻBK.
W tej sprawie sądowa batalia wciąż trwa, ale już teraz można mówić o przełomie. Frankowicze odzyskali kontrolę nad własną sytuacją. A instytucja BTE – choć formalnie już zniesiona – została raz jeszcze obnażona jako mechanizm pozbawiony jakiejkolwiek sprawiedliwości.
Nadzieja dla tysięcy – sprawiedliwość jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa
Ta historia to nie wyjątek, lecz zapowiedź nowej rzeczywistości. Frankowicze, nawet po egzekucji i utracie majątku, nie są bez szans. Jeśli podstawa egzekucji była wadliwa – cała procedura może zostać wzruszona. Nieważność umowy oznacza, że wszystko, co bank wyegzekwował, podlega zwrotowi. To nie teoria – to dzieje się w sądach.
W świecie, w którym banki przez lata działały ponad prawem, ta historia pokazuje, że opór ma sens. Frankowicze stają się nie tylko stroną sporu, ale realną siłą zmieniającą system. Ich determinacja, wsparta wiedzą i doświadczeniem Ekspertów ŻBK, przynosi realne efekty.
Opisany przypadek nie naprawił całego systemu, ale dobitnie pokazał, że upływ czasu nie przekreśla możliwości skutecznego dochodzenia sprawiedliwości. Trzeba jednak wiedzieć, gdzie szukać wsparcia – i nie rezygnować z działania.
Posłuchaj rozmowy z Ekspertem ŻBK adw. Patrykiem Zgrzebnym: Wyzwania Ekspertów #6. Dekada Wolności ŻBK. Gość: Patryk Zgrzebny.








