Blog Frankowicza

Rzecz o sytuacji naszych dzieci – raport “Młode głowy”. Czy kredyty frankowe rodziców mają wpływ na psychikę dzieci?

Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
Email
Rzecz o sytuacji naszych dzieci – raport “Młode głowy”. Czy kredyty frankowe rodziców mają wpływ na psychikę dzieci?

Stres związany z kredytem nie mija ani w weekend, ani na wakacjach. Jest stałym elementem życia, dostaje się do tkanki rodzinnej i zostaje w niej niezwykle długo. Nigdy nie wiemy, jak bardzo będzie trujący i który członek rodziny ucierpi przez niego najmocniej. Być może ten najbardziej wrażliwy, czyli dziecko…

 

Tak Kamil Chwiedosik w książce „Nasza walka o sprawiedliwość. Uwolnieni od banków” podsumowuje badania społeczne 1* obciążenia kredytowego, które zostały przeprowadzone do tej publikacji. To było oczywiście intuicyjne stwierdzenie podsumowujące rozmowy z wieloma Frankowiczami, którzy są rodzicami. Dziś, gdy ukazał się raport „Młode Głowy” 2* obrazujący fatalny stan psychiczny dzieci w Polsce, to stwierdzenie nabiera innego wymiaru. Przyjrzyjmy się mu. 

 

O RAPORCIE I BEZSILNOŚCI DZIECI 

 

W badaniu „Młode głowy. Otwarcie o zdrowiu psychicznym” wzięło udział ponad 180 000 dzieci z całej Polski i wszystkich województw, najwięcej przebadanych uczniów uczęszczało do ósmej klasy szkoły podstawowej oraz pierwszej ponadpodstawowej.

Wyniki raportu są druzgocące. Zwłaszcza dla rodziców, bo niestety osoby, które na co dzień pracują w obszarze pomocy psychicznej dla dzieci (psychologowie, psychoterapeuci czy psychiatrzy) nie są zdziwieni tymi wynikami. Raport oprócz przytłaczających danych o liczbie młodych, którzy myślą o samobójstwie, okaleczają się czy wykazują ryzykowne dla zdrowia zachowania, wskazuje również, że aż 81,9 % dzieci nie znajduje rozwiązań w kłopotliwej sytuacji.

Z przeprowadzonych badań wynika też, że najczęściej doświadczanym przez młodzież problemem jest brak motywacji do działania. Co oczywiste, dzieci, których sprawczość jest niska, częściej od pozostałych uczniów wskazują na doświadczanie gorszego samopoczucia psychicznego, samotności życiowej, braku koncentracji uwagi i braku akceptacji samego siebie.

  • co trzeci uczeń w Polsce (28 %) nie ma chęci do życia,
  • co trzeci uczeń ma podejrzenie depresji (29,3 %),
  • czterech na dziesięciu myślało o podjęciu próby samobójczej (39,2 %),
  • co szóste dziecko się okalecza (16 %),
  • co drugi (58,4 %) czasem czuje się bezużyteczny,
  • co czwarty (26,4 %) uważa, że jest mniej wartościowy od innych,
  • co czwarty (26,8%) odczuwał na przestrzeni ostatniego tygodnia: zmartwienie, niepokój bądź panikę.

Eksperci podkreślają, że niskie poczucie sprawczości jest najczęściej źródłem problemów z siłą woli. Obniżenie motywacji generuje niezdolność do podejmowania działania, bierność czy apatię. Myślę, że kluczowy jest fakt, że są to stany emocjonalne, na które narzekają nie tylko młodzi, ale również rodzice… Do tego psychologowie zaznaczają, że w budowaniu struktury motywacyjnej fundamentalną rolę pełni właśnie środowisko rodzinne. Pytanie, które tu się nasuwa, brzmi: jak rodzice mają nauczyć dzieci dbania o siebie czy sprawczości, jeśli sami tego nie umieją zrobić względem siebie? 

Eksperci w raporcie „Młode głowy” przywołują też inne badania 3*, z których jasno wynika, polscy rodzice zajmują pierwsze miejsce pośród wszystkich w kategorii wypalenia rodzicielskiego. Niestety średni poziom wypalenia rodzicielskiego w Polsce jest najwyższy ze wszystkich badanych krajów. Czyli nie mamy narzędzi do wspierania siebie i jesteśmy wypalenie obowiązkami, pracą, pędem, kredytem. To wszystko sprawia, że środowisko domowe, które budujemy, nie wspiera w rozwoju naszych dzieci. 

Dzieci przytaczają nawet w raporcie dużo raniących słów, które trafiają do nich od najbliższych dorosłych:

„Dzieci w twoim wieku nie mają problemów”, 

„Czemu się nie uczysz. Przynosisz mi wstyd”,

„Chciałabym, żebyś była jak twoi rówieśnicy”, 

„Myślałem, że to poważniejsze”, 

„Jesteś leniwa, nic nie robisz. Nauka to twój obowiązek”, 

„Jesteś dziwna”. 

 

To ta najdelikatniejsza przemoc słowna przytaczana przez dzieci. Warto jednak wiedzieć, że takie jedno raniące zdanie, które dla nas może być odreagowaniem frustracji, stresu czy może wynikać po prostu ze zmęczenia, dla naszych dzieci jest bolesną cegiełką, która buduje ich lęki, frustracje i właśnie niską samoocenę. Tak, nasze dzieci przemocy słownej doświadczają nie tylko w środowisku rówieśniczym, ale też wśród bliskich osób dorosłych. Znaczące jest to, że 65,9% uczniów biorących udział w badaniu chciałoby mieć więcej szacunku do samego siebie. I tu znowu wraca refren, jak nasze dzieci mają szanować siebie, skoro my mamy z tym problem, zarówno w stosunku do nich, jak i do samych siebie.

Oczywiście stan psychiczny dzieci to nie tylko wina rodziców! System edukacji w Polsce też nie wspiera kompetencji ważnych dla rozwoju motywacji, sprawczości i dobrej samooceny. Z tego powodu nie może przyczyniać się do zdrowego rozwoju poznawczego, emocjonalnego i społecznego dzieci i młodzieży – podkreślają autorzy raportu. Brak samodzielności i wiary we własne kompetencje często prowadzi do przeżywania trudności w obszarze realizowania prostych zadań życiowych.

POGROSZENIE RELACJI W RODZINACH FRANKOWICZÓW

Z badań przeprowadzonych do książki „Nasz walka o sprawiedliwość” wynika, że najbardziej pokrzywdzeni przez negatywne emocje związane z kredytem są ci, z którymi żyjemy najbliżej.

I ponad połowa Frankowiczów dostrzegła ten negatywny wpływ rosnących rat kredytu na relację z bliskimi. Autor książki, analizując te badania, podkreśla, że kredyt, który zaciągamy z drugą połówką, niezwykle mocno przekłada się na nasze relacje. Cztery na dziesięć badanych osób przyznały, że ich relacje z małżonkiem czy partnerem popsuły się właśnie przez rosnące zobowiązanie wobec banku. To bardzo dużo zniszczonych, trudnych do odbudowania więzi. Relacje psują się z różnych powodów, ale jeżeli jeden czynnik – coraz wyższe raty kredytu – spowodował ich pogorszenie aż u czterech na dziesięć osób, jest to zdecydowanie alarmujące.

Oczywiste jest też, że gdy pracujemy ponad siły na drugim etacie czy mamy dodatkową pracę – wszystko po to, by móc dalej spłacać kredyt – zawsze spędzamy mniej czasu z dziećmi. Zestresowani rodzice nie tworzą też dobrej atmosfery w rodzinie. Cierpią wszyscy. Wyniki badań jednoznacznie świadczą o tym, że rosnące raty kredytu wpływają na psucie się relacji małżeńskich – a nawet na ich rozpad. Mają też duży wpływ na dzieci, które kształtują swoje zachowania w relacjach z rodzicami. Jeśli te relacje są popsute, wpływa to na kolejne pokolenie.

 Kinga Walicka pozwała bank, bo czuła złość, że kredyt pozbawia ją czasu, który chciałaby spędzać z dziećmi. Andrzej Cholewa podkreśla, jak źle kredyt wpłynął na jego relacje z rodzicami. Agnieszka i Krzysztof Bujakowie sami są zdziwieni tym, jak rozmowy o ratach – i w ogóle: obecność kredytu w rodzinie – bardzo obciążały ich dzieci i wpływały na ich poczucie bezpieczeństwa. Edyta Węcławek przyznaje, że ze względu na kredyt się rozwiodła 4*

Życie z toksycznym kredytem jest destrukcyjne dla relacji i nie sprzyja budowaniu więzi społecznych. Izoluje z grupy towarzyskiej, jest przyczyną kłótni i samoograniczania. I tak, negatywnie wpływa zarówno na nas, jak i na nasze dzieci. 

ODZYSKAĆ SPRAWCZOŚĆ

Z badań jasno wynika, że nasze dzieci nie wierzą w siebie. Mają niskie poczucie własnej wartości i problem z podstawowymi działaniami dnia codziennego jak spotkanie z przyjaciółmi, odrobienie lekcji czy pójście do szkoły. 

Dzieci uczą się przez modelowanie, czyli podglądają nieświadomie życie rodziców i przyswajają informacje. Uczą się tego, jak budować relacje, jak funkcjonować w świecie. Jeśli rodzic jest uwikłany w stres, nie ma odejścia od swoich problemów, nie traktuje poważnie swoich potrzeb (odpoczynku czy zdrowia psychicznego), to dziecko nie uczy się, jak budować swoje poczucie sprawczość i wartości. Psycholożka Tamara Kasprzyk powiedziała mi kiedyś 5*, że dostrzeżenie własnych dzieci wymaga zaopiekowania się naszymi smutkami i trudnymi doświadczeniami. I to dopiero stwarza przestrzeń, żeby zobaczyć nasze realne dzieci. I niestety trudne, a może nawet niemożliwe jest traktowanie dzieci serio, jeśli nie zaczniemy traktować poważnie samych siebie. Każdy z nas musi sobie odpowiedzieć na trudne pytanie, czy nie jest tak, że nie jesteśmy w stanie dostrzec potrzeb naszych dzieci, bo nie potrafimy w odpowiedni sposób zaopiekować się sobą?

Psycholożka podkreśla, że my sami byliśmy wychowywani do posłuszeństwa, w oparciu o zewnętrzne kategorie, tego „co należy”, „co wypada”, a nie „co jest dla mnie ważne” i „czego ja chcę”. Jako rodzice często jesteśmy pogubieni w tym, co jest dla nas istotne. Fundamentem na życie jest z jednej strony zainteresowanie rodzica, a z drugiej pokazywanie, kim ja jestem. To nie jest takie oczywiste 6*. Bo niestety, jeżeli jako rodzice traktujemy poważnie tylko dziecko i jego potrzeby, a nie mam uważności na siebie i na to, co jest dla nas ważne, to nasze dzieci rozwijają się w emocjonalnej pustce. To od dobrostanu rodzica zależy najwięcej jakości życia rodziny, dlatego rodzic najpierw powinien zaopiekować się sobą i zadbać o to, co jest dla niego ważne. Nie chodzi tu zaprzeczeaniu tezy z początku artykułu, która może sugerować, że nie dostrzegamy naszych dzieci, bo skupiamy się na swoich problemach. Problem jest wielowymiarowy i skomplikowany. Z pewnością nie tylko rodzice są odpowiedziani za stan psychiczny dzieci w Polsce, ale to rodzice mogą zmienić tę trudną sytuację. Eksperci uważają, że zmiana jest możliwa, jeśli będziemy uczyć dzieci świadomości konsekwencji naszych emocji i zachowań.

Ważne jest też zwrócenie uwagi na skorelowanie ze sobą danych świadczących o niskiej samoocenie z niskim poziomem umiejętności radzenia sobie ze stresem, a przecież stres to nieodłączny atrybut dzisiejszego świata. 

PATRZĄC W PRZYSZŁOŚĆ

Raport „Młode głowy” odnosi się do dzieci w całej Polsce. Z pewnością nie wszystkie mają rodziców, którzy borykają się ze spłatą kredytu frankowego. Na pewno jest też wiele rodzin frankowych, w których dzieci są silne psychicznie, mają poczucie własnej wartości i sprawczości. Naświetlanie tych dwóch badań i próba zastanowienia tegosię, co rodzi się na ich styku, nie ma być obwinianiem, ani wpędzaniem rodziców w poczucie winy. Chodzi o refleksję, analizę. Zmianę, która przełoży się na lepsze życie naszych dzieci i nas samych. 

Wiemy dziś, że Frankowicze żyli w lęku o przyszłość i że bardzo trudno jest się im wyzwolić z negatywnych emocji. Być może właśnie dlatego wielu Frankowiczów nie zdecydowało się jeszcze na pozwanie banku i może to też jest opowieść o braku sprawczości, która kształtuje też nasze dzieci.

W badaniu społecznych skutków kredytów frankowych zdenerwowanie, strach i irytacja to najczęściej wymieniane przez respondentów emocje związane ze wzrostem rat kredytu. Trudno założyć, że nie przekłada się to na stan emocyjny naszych dzieci. A przecież niektórzy Frankowicze ze względu na kredyt musieli zrezygnować nawet z leczenia specjalistycznego czy terapii. Kamil Chwiedosik podkreślał w swojej książce, że bardzo trudno powiedzieć, jakie długofalowe negatywne skutki dla zdrowia może mieć zaciągnięcie kredytu frankowego. Mam poczucie, że zdrowie psychiczne naszych dzieci może być jednym z nich. 

Na koniec chciałbym tylko zwrócić uwagę, że spośród wszystkich uczestników badania „Młode głowy” tylko 1 na 20 osób w chwilach trudnych dla siebie skorzystałaby z pomocy psychologa. To jest naprawdę alarmujące. I na tym powinniśmy się skupić, nie na poczuciu winy czy frustracji. Dlatego proszę (też siebie), czytajmy te raporty i myślmy o nich bez poczucia winy, tylko z wnikliwością i otwartością. Nasze dzieci są zmęczone. Wyczerpanie fizyczne i psychicznie. Mają niską samoocenę, która w żaden sposób nie daje poczucia szczęścia i satysfakcji z życia, a przecież tego właśnie dla nich chcemy. 

Pamiętajmy też, że każdą, nawet najgorszą sytuację, można przepracować i z odpowiednim wsparciem można zmienić swoje życie. Często zmianą jest już pierwszy krok: pogłębiona rozmowa o emocjach, zapisanie się na terapię, większe skupienie na zdrowiu czy założenie sprawy przeciwko bankowi. Już ten pierwszy ruch ku zmianie sprawia, że zaczynamy patrzeć w przyszłość z większym optymizmem, bo odzyskujemy właśnie poczucie sprawczości i…nadzieję.

Zofia Karaszewska

Przypisy:

1* Badania przygotowane przez Agencję Zymetria

2* https://mlodeglowy.pl/

3* Badania prowadzone w latach 2018–2020 pod kierunkiem prof. M. Mikolajczak i prof. I. Roskam z Katolickiego Uniwersytetu w Lowanium w Belgii.

4* Kamil Chwiedosik, Nasza walka o sprawiedliwość. Uwolnieni od banków, Centrum Prawa Finansowego i Ekonomii

5* https://kosmosdladziewczynek.pl/portal-wiedzy/relacje/dlaczego-warto-traktowac-dzieci-serio-i-co-to-wlasciwie-znaczy-rozmowa-z-psycholozka-tamara-kasprzyk-trenerka-familylab

6* j.w.



Facebook
Twitter
LinkedIn
WhatsApp
Email

Polecamy