|
Nie możesz przeczytać? Skorzystaj z odtwarzacza i posłuchaj!
Getting your Trinity Audio player ready...
|
Analityk od wróżenia z fusów
Piotr Kuczyński to postać pomnikowa, ale niestety jest to pomnik trwale przytwierdzony do fundamentów sektora bankowego. Od ponad 20 lat funkcjonuje w symbiozie z instytucjami finansowymi, co skutecznie nałożyło mu na oczy klapki, przez które widzi tylko jedną rację – rację banków.
Jego praca analityka od lat budzi skrajne opinie wśród bardziej świadomych inwestorów. Model działania analityków rynkowych generalnie jest prosty: prognoza sprowadza się zazwyczaj do stwierdzenia, że „cena albo wzrośnie, albo spadnie”, obudowanego w skomplikowane słownictwo, które ma nadać temu banałowi pozory ekspertyzy. Prawdziwy popis umiejętności ogółu analityków rynkowych następuje jednak zawsze po fakcie. Gdy kurs już wzrośnie lub spadnie, analityk z niezachwianą pewnością siebie wyjaśnia nam, dlaczego tak się stało. Generał po bitwie, mądry Polak po szkodzie, analityk po sesji – w tej roli analitycy rynkowi czują się jak ryba w wodzie. Generalnie każdy z nas mógłby tak komentować rzeczywistość, nie biorąc za to ani grosza, w przeciwieństwie do sowicie opłacanych „ekspertów” rynkowych.
Dyletanctwo w sprawach TSUE
Największym problemem są jednak szkodliwe wypowiedzi Kuczyńskiego na temat toczących się postępowań sądowych dotyczących kredytów złotowych. W wywiadzie dla Bankier.pl z dnia 2026-01-29 pt. „Piotr Kuczyński: Kwestionowanie WIBOR-u to kosztowny błąd” straszy, że podważanie WIBOR-u to droga donikąd.
Tu dochodzimy do sedna jego niekompetencji. Kuczyński stawia tezę, jakoby Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) miał badać „legalność” wskaźnika WIBOR w rozumieniu Rozporządzenia BMR. To klasyczny błąd logiczny (lub celowa manipulacja), który suflują bankowi lobbyści.
Panie Piotrze, czas na darmową lekcję prawa: TSUE w sprawach konsumenckich nie jest od sprawdzania arkuszy kalkulacyjnych GPW Benchmark.
W sprawach takich jak C-471/24, TSUE nie bada, czy WIBOR jest wyliczany zgodnie z matematycznymi wzorami. Trybunał bada, czy sposób wprowadzenia tego wskaźnika do umowy z konsumentem był uczciwy w świetle Dyrektywy 93/13. Bada, czy bank wypełnił obowiązek informacyjny, czy klient rozumiał ryzyko i czy klauzula zmiennego oprocentowania nie jest abuzywna.
Kuczyński zdaje się nie mieć zielonego pojęcia o strategiach procesowych przyjmowanych przez wyspecjalizowane kancelarie. Prawnicy reprezentujący kredytobiorców nie twierdzą, że „WIBOR nie istnieje”, ale że mechanizm ustalania oprocentowania w oparciu o ten wskaźnik w relacji z konsumentem był nieprzejrzysty, a ryzyko zostało w całości przerzucone na słabszą stronę umowy. Tego analityk giełdowy, przyzwyczajony do patrzenia na słupki w Excelu, po prostu nie widzi – lub nie chce widzieć.
Kaganiec sektora bankowego
Dlaczego Kuczyński broni WIBOR-u jak niepodległości? Odpowiedź wydaje się prosta. Trudno oczekiwać obiektywizmu od człowieka, który zawodowo wyrósł na gruncie stworzonym przez banki. Krytyka fundamentów tego systemu byłaby podcinaniem gałęzi, na której siedzi od dwóch dekad.
Jego narracja o „kosztownym błędzie” i „armagedonie” to nic innego jak powtórka z rozrywki. Dokładnie to samo słyszeliśmy kilka lat temu w kontekście spraw frankowych. Wtedy też „eksperci” pokroju Kuczyńskiego wieszczyli upadek sektora, jeśli sądy zaczną masowo unieważniać umowy. I co? Frankowicze wygrywają w 99% spraw, banki mają się świetnie, a prezesi wciąż wypłacają sobie milionowe premie.
Piotr Kuczyński to relikt minionej epoki – epoki, w której bank miał zawsze rację, a klient miał płacić i płakać. Dziś, w obliczu prokonsumenckiego orzecznictwa TSUE i rosnącej świadomości prawnej społeczeństwa, jego głos brzmi nie jak chłodna analiza, ale jak desperackie wołanie obrońcy oblężonej twierdzy. Twierdzy, która zbudowana została na nieuczciwych umowach i braku transparentności.
Zamiast słuchać analityków, którzy potrafią jedynie wytłumaczyć wczorajszą pogodę, lepiej wsłuchać się w głos prawników i sędziów europejskich. Bo to w Luksemburgu, a nie w studiach telewizyjnych, zapadają decyzje, które naprawdę kształtują naszą rzeczywistość finansową.
Podsumowanie
Piotr Kuczyński – analityk ściśle powiązany ze środowiskiem bankowym – błędnie interpretuje spory o WIBOR, sprowadzając je do ekonomii, podczas gdy ich istotą jest ocena uczciwości relacji bank–konsument na gruncie prawa
Piotr Kuczyński ignoruje fakt, że TSUE nie bada technicznej konstrukcji wskaźnika, lecz sposób jego wprowadzenia do umowy i zakres obowiązków informacyjnych banku
Narracja prezentowana przez Piotr Kuczyński pomija strategie procesowe kancelarii, które nie kwestionują istnienia WIBOR, lecz wskazują na nieprzejrzysty mechanizm ustalania oprocentowania
Narracja lobby bankowego powiela schemat znany ze spraw frankowych i rozmija się z aktualnym, prokonsumenckim orzecznictwem TSUE








